Chłodnym Okiem
Dziesięciolecie zmiany ustroju gospodarczego Polski nastraja do bilansów i podsumowań osiągnięć gospodarczych. Obawiam się, że wszelkie podsumowania będą obciążone subiektywnym nastawieniem oceniających. Nawet teoretycznie obiektywne wskaźniki statystyczne mogą być podważane i kontestowane. Wielkości średnie nie oddają bowiem nierównomierności rozkładu, a zmiany jakościowe wypaczają sens porównań, na co sam wielokrotnie zwracałem uwagę.Wyobraźmy sobie jednak osobę, która do 1989 roku mieszkała w Polsce, opuściła kraj na 10 lat i ponownie pojawiła się nad Wisłą. Jakie będą wrażenia takiej osoby?Jeżeli nasz gość przyjedzie do Warszawy, to w centrum miasta jego uwagę zwrócą nowe budynki o interesującej architekturze, ogromny ruch samochodowy i śladowa obecność na jezdniach syrenek, trabantów i ład, których miejsce zajęły rozmaite samochody marek zachodnich. Gość zauważy reklamy ogromnych rozmiarów i tramwaje z reklamami, od prywatnych klinik dentystycznych, poprzez czekoladki, do funduszy emerytalnych.Z trudem można znaleźć kolejki, chyba że do bankomatu w sobotnie przedpołudnie lub do kasy w supermarkecie. Pojawiły się natomiast kolejki taksówek wyczekujących klientów.Próba kupienia czegoś za walutę inną niż złote spotkałaby się ze zdumieniem. Rozmowa o bonach dolarowych miałaby sens tylko z osobami o dobrej pamięci.Ludzie na ulicach robią wrażenie bardzo spieszących się. Obok krótko ostrzyżonych młodych ludzi w ciemnych garniturach dadzą się zauważyć kloszardzi, zarabiający na kierowaniu kierowców do wolnych miejsc parkingowych na chodniku. Nie radziłbym gościowi szukać znajomych sklepów, bo z pięciu może jeden nie zmienił właściciela lub asortymentu.Jeżeli przybysz zacznie odwiedzać znajomych, zadziwi się zmianą zachowań i stylu życia. Jedni wynieśli się do kameralnych osiedli z całodobową ochroną, domy innych nabrały cech slumsów. Jedni rzadko bywają w domu z powodu nawału zajęć i obowiązków, inni mają nadmiar czasu, gdyż właśnie zostali bez pracy.Rozważania tego rodzaju można snuć długo. Ogrom zmian jest oszałamiający i trudny do ogarnięcia. Pragnę zwrócić uwagę na szybkie przyjmowanie zmian i prawie natychmiastowe zacieranie się w pamięci tego, co było poprzednio. Zawsze tak się dzieje przy zmianach na lepsze.Mimo faktu, że w Polsce pojawiła się dość znaczna sfera ubóstwa, stawiam tezę, że w ostatniej dekadzie poprawiło się wszystkim. Sfera ubóstwa została mniej lub bardziej dokładnie ujawniona i wiele się robi dla złagodzenia tego bolesnego zjawiska. Obok państwa aktywne na tym polu są organizacje charytatywne z kościelnymi włącznie.Źródłem niezadowolenia, w większej mierze niż samo ubóstwo, jest fakt narastającego zróżnicowania dochodów i bogactwa oraz nieskrywana demonstracja tych zjawisk. Gdyby wyobrazić sobie, że poziom zróżnicowania dochodów nie zmienił się w ciągu dekady, to osoby pozostające w sferze ubóstwa nie miałyby punktu odniesienia, wobec którego ich bieda ujawnia się z całą wyrazistością. Mniej byłoby niezadowolenia, którego główną przyczyną jest nie poziom dochodów, ale ich relatywna niska wartość.Siłą napędową kapitalizmu jest stwarzanie szans bogacenia się wielu ludziom, z czego korzyści mają również ludzi ubodzy. Ostatnia dekada została pod tym względem dobrze wykorzystana. Obok stworzenia mocnej waluty narodowej jest to, moim zdaniem, drugi przejaw dekady wykorzystanych szans.
BOHDAN WYŻNIKIEWICZ