Euro dla ostrożnych

Polska gospodarka nie miała problemów z walutą euro, wprowadzoną w transakcjach bezgotówkowych przez 11 państw Unii Europejskiej 1 stycznia 1999 r.

Według Grzegorza Wójtowicza, członka Rady Polityki Pieniężnej, z euro najlepiej poradziły sobie banki z udziałem kapitału zagranicznego. Część firm od razu założyła rachunki w nowej walucie. Jednak polskie przedsiębiorstwa w większości nadal wolą rozliczać się w markach lub frankach. - Przywiązanie do walut narodowych jest w Polsce wciąż bardzo silne - powiedział G. Wójtowicz podczas piątkowej konferencji w Instytucie Francuskim.Zdaniem Antoine'a Gosset-Grainville'a, zastępcy sekretarza generalnego Komitetu Ekonomicznego i Finansowego Unii Europejskiej, priorytetem dla Polski powinno być przystąpienie do Unii Europejskiej. - Nie warto rzucać się na nową walutę ze szkodą dla reform - powiedział Gosset-Grainville.Mimo 12-procentowego spadku wartości euro wobec dolara od początku tego roku, kurs złotego oparty na koszyku walutowym składającym się w 55% z euro, a w pozostałych 45% z dolara będzie utrzymany. - Obecny koszyk jest właściwy. Jedynym rozwiązaniem jest znalezienie właściwego parytetu kursu złotego na drodze rynkowej - powiedział PARKIETOWI Grzegorz Wójtowicz. Nie wykluczył jednak, że w przypadku zaistnienia szczególnych okoliczności, przed wprowadzeniem płynnego kursu złotego trzeba będzie zmodyfikować koszyk walutowy.Antoine Gosset-Grainville jest przekonany, że obecny spadek kursu euro wobec dolara jest przejściowy. - Poważni ekonomiści przewidywali, że wzrost gospodarczy w Europie wyniesie w 1999 r. 3%, a w USA 1,5%. Rzeczywistość okazała się zupełnie inna. W USA w tym roku PKB zwiększy się prawdopodobnie o 3%, a w Unii Europejskiej o 1,5-2% - tłumaczył Gosset--Grainville. Zdaniem G. Wójtowicza, wysoki kurs euro na początku roku wynikał z nadmiernego optymizmu co do znaczenia nowej waluty dla gospodarki europejskiej. - W moim przekonaniu euro wystartowało za wysoko - twierdzi G. Wójtowicz.

GRZEGORZ BRYCKI