Wokół parkietu
Po ostatniej konferencji organizowanej przez Euromoney głośno wyraża się zdumienie tym, iż inwestorzy zagraniczni krytykują pewne zasady działania naszego rynku kapitałowego.
Zdziwienie to wynika przede wszystkim z faktu, iż dotychczas było cicho, nagle zaś pojawiły się zgodne negatywne opinie, co może sugerować ich spiskowy charakter. A może o tym, jak postrzegany jest nasz rynek, świadczy pośrednio to, że mimo wzrostu liczby spółek (w tym bardzo dużych), obroty od dwóch lat utrzymują się na zbliżonym poziomie?W tym samym czasie odbyło się spotkanie przedstawicieli giełd wiedeńskiej i frankfurckiej, na którym przedstawiono pomysł notowania polskich papierów w Wiedniu. Gdyby rzeczywiście do tego doszło, byłoby to istotne zagrożenie dla naszego rynku (tylko co wówczas zrobią drobni inwestorzy?). Już w tej chwili obroty kwitami depozytowymi w Londynie opiewającymi na polskie akcje bywają większe niż na rynku rodzimym. Płynność akcji na GPW jest ograniczona również ze względu na sposób ich notowania. Inwestorzy zagraniczni dysponujący znacznymi aktywami jeszcze do niedawna mogli być aktywni tylko podczas fixingu. Aktywność ta ograniczała się do złożenia zleceń przed sesją i ewentualnego "uzupełnienia" w czasie dogrywki. Sama koncepcja dogrywek, mimo iż niegdyś użyteczna, w tej chwili jest już archaiczna. Na znacznej części papierów po pierwszych 15 minutach dogrywki zamiera handel - w zależności od stanu rynku albo mamy do czynienia z ofertą kupna, albo sprzedaży. Czasem popyt lub podaż są na tyle wysokie, że w notowaniach ciągłych cena rośnie, dzięki czemu pojawia się druga strona rynku. Tylko dlaczego dopiero po godzinie?Mimo ułomności dogrywki znaczenia nabierają notowania ciągłe - widać to przede wszystkim po obrotach. Praktycznie od początku tego roku stosunek obrotów z notowań ciągłych do obrotów na rynku podstawowym wynosi 1:2. Okresowo zdarza się, że obroty w obu częściach sesji są zbliżone. Przy czym liczba papierów notowanych w systemie ciągłym jest wyraźnie mniejsza. Może to wystarczajacy powód, aby odchodzić od dogrywek?Warto przy tym zauważyć, że sama koncepcja notowań ciągłych to nie fanaberia spekulantów, ale przydatne narzędzie ograniczające ryzyko inwestycyjne. Złą pozycję można zamknąć w każdej chwili (po mniej lub bardziej niekorzystnej cenie), natomiast gdy ma się do dyspozycji fixing (wspomagany dogrywką) - ta możliwość jest mocno ograniczona.
Grzegorz Zalewski
Autor jest analitykiem DWS Polska TFI SA