Rynek mieszkaniowy

Po zapowiedzi zniesienia od 2000 r. ulg budowlanych wzrosło zainteresowanie kupnem mieszkań.

- Zainteresowanie jest duże. Sądzę jednak, że po wakacjach będzie jeszcze większe - powiedziała PARKIETOWI Teresa Maroń, dyrektor ds. marketingu i sprzedaży Unibud Development sp. z o.o., spółki zależnej notowanego na giełdzie Unibudu.Na uzyskanie kredytu bankowego pozwalającego na zakup mieszkania hipotecznego mogą liczyć klienci, którzy zgromadzą 20-30% własnych środków. Według T. Maroń, rynek już teraz jest częściowo "wyssany" z pieniędzy, bo - po pierwszych ubiegłorocznych przymiarkach rządu do zniesienia ulg - większość ludzi, którzy chcieli nabyć mieszkanie i mieli na to środki, już to zrobiło. W najbliższych miesiącach do developerów zapukają klienci, którzy usiłują teraz zebrać wymagany wkład własny, a chwilowa zapaść nastąpi na początku 2000 r. - Po złych doświadczeniach z oszustami ludzie boją się powierzać swoje pieniądze pierwszej lepszej firmie. Podstawowym czynnikiem przy wyborze developera jest zaufanie. Status spółki publicznej, którą jest Unibud, bardzo nam pomaga - mówi Teresa Maroń.Wzrost zainteresowania nowymi mieszkaniami potwierdza także Andrzej Bartuszek, kierownik działu marketingu i spraw członkowskich Spółdzielni Mieszkaniowej "Gocław--Lotnisko" w Warszawie. - W porównaniu z 1998 r. sprzedajemy teraz o 100% więcej mieszkań - mówi A. Bartuszek. Tradycyjnie największym zainteresowaniem cieszą się kawalerki. Każdego tygodnia mieszkania w SM "Gocław-Lotnisko" ogląda około 100 zainteresowanych. Na kupno decyduje się kilkanaście osób.Mostostal-Export Development SA, spółka kontrolowana w pełni przez giełdowy Mostostal-Export, nie odczuła na razie gwałtownego zwiększenia zainteresowania. - Na razie nie ma paniki. Według mnie, ludzie nadal czekają, bo ostateczna decyzja w sprawie likwidacji ulgi mieszkaniowej jeszcze nie zapadła - powiedziała PARKIETOWI Krystyna Błażejewska, członek zarządu spółki. Przyznała jednak, że pomimo sezonu urlopowego, zainteresowanie mieszkaniami nie spadło. Najbardziej poszukiwane są mieszkania o powierzchni 30-60 m2. - Uważam, że zaraz po zniesieniu ulg dojdzie do przejściowego załamania na rynku. Potrwa ono około pół roku. Potem ludzie oswoją się z nowymi przepisami - twierdzi K. Błażejewska.Perspektywy likwidacji ulg mieszkaniowych nie odczuwa kielecka spółka Echo Investment. - Specjalizujemy się w budowaniu apartamentowców. Dla naszych klientów liczy się w pierwszej kolejności lokalizacja, standard i jakość wykończenia, a nie ulga - twierdzi Wojciech Ciesielski, współwłaściciel spółki.

GRZEGORZ BRYCKI