Prywatyzacja banków
Wybija godzina prawdy. Ktoś może zapytać: która togodzina? Nasza odpowiedź jest prostai zdecydowana: ostatnia;wybija właśnie ostatniagodzina.
Wybija ona klasie politycznej, decydentom, którzy mogą jeszcze powstrzymać apokalipsę wyprzedaży sektora finansowego w niepolskie, nietroskliwe, obce i zimne, pozbawione serca dłonie. Teraz albo nigdy.Dzieli nas, autorów tego apelu, tak wiele: doświadczenie, zainteresowania, płeć, wzrost i krętość życiowych ścieżek. Przyznajemy się do różnych politycznych ojców. I do nas też różni się przyznają. Ale łączy nas jedno: troska o dobro tego kraju, niepokój o los tysięcy polskich przedsiębiorstw, o setki tysięcy rodzimych miejsc pracy. Martwimy się o te miliony naszych rodaków, którzy bezwolnie zostają podmiotami w wielkiej grze zglobalizowanej kapitalistycznej międzynarodówki. Poczuwamy się do tej szczególnej odpowiedzialności jako ludzie, jako politycy, jako ci, którym z racji pełnionych w przeszłości funkcji państwowych dane było poznać od podszewki brud i niegodziwość tego i tamtego świata. Beztroska nie jest naszym udziałem. Naszym udziałem jest bezinteresowna troska.Banki, towarzystwa ubezpieczeniowe, wszelkie instytucje finansowego pośrednictwa są krwiobiegiem każdej gospodarki. Dlatego apelujemy do wszystkich ludzi dobrej woli, do naszych przyjaciół i nieprzyjaciół u władzy: nie sprzedawajcie zagranicznemu kapitałowi resztek polskich banków. Trudno zrozumieć, jak można nie pojmować takich podstawowych dla bytu narodowego kwestii; jak można oczekiwać, że zagraniczny bankier będzie dla polskiego przedsiębiorcy, dla polskiego obywatela, kredytobiorcy i depozytariusza tak samo dobry, jak bankier rdzennie polski? Jak można być aż tak dziecięco naiwnym, aż tak kurzo ślepym?Przeciw wyprowadzeniu władzy nad sektorem finansowym poza granice państw narodowych przemawiają dziesiątki doświadczeń. Tego się po prostu nie robi. Chyba że ktoś jest głupi, przekupiony albo - co się często zdarza - i jedno, i drugie naraz. Nadmiar wiedzy teoretycznej jest w tym wypadku (pragniemy to z całą mocą podkreślić, będąc profesorami lub co najmniej doktorami nauk) zdecydowanie szkodliwy. Cóż z tego, że teoria ekonomii wiąże mikorekonomiczną efektywność z uprzednimi inwestycjami w środki rzeczowe i kapitał ludzki? Nie można z tego przecież czynić argumentu na rzecz przewagi kapitału zagranicznego nad krajowym. Jest to co najwyżej argument na rzecz konieczności dokapitalizowania sektora finansowego. I my tego argumentu nie kwestionujemy. Pragniemy tylko podkreślić, że kapitał, to kapitał. Kapitał nie zna narodowości. Chyba że jest to kapitał inwestowany w prywatyzowany polski sektor finansowy. Bo taki staje się natychmiast czymś wyjątkowym, szczególnym i z tej racji traci narodową obojętność. Dlatego wierzymy, że powinien to być kapitał polski. Jesteśmy przekonani, że w Polsce powinien zostać mumifikowany narodowy charakter sektora finansowego.Wiemy, że dobry prywatny właściciel podnosi sprawność mikroekonomiczną i konkurencyjność banków. Nie musimy czytać propagandowych agitek Jankowiaka, żeby wyciągnąć wnioski z zestawienia przypadków WBK i Banku Zachodniego. Ale nie przekonują nas argumenty, że tylko strategiczny inwestor zagraniczny może być dobrym właścicielem banku. No, bo weźmy choćby przykład... A zresztą mniejsza o jednostkowe przykłady. Ważna jest generalna konstatacja: ryzyko umiędzynarodowienia systemu finansowego kraju jest olbrzymie, koszty potworne, a te same, albo i większe, korzyści można osiągnąć inaczej.Na koniec pragniemy podkreślić: prymitywna ksenofobia jest nam z gruntu obca. Nie każdemu chętnemu pozwolilibyśmy podpisać się pod naszym apelem, choć chętnych byłby legion albo i dwa legiony. Jesteśmy jednak intelektualnie niezależni. Jesteśmy zdeterminowani w pewnych warunkach płynąć pod prąd. Nie damy się sterroryzować. Nie damy się zakneblować poprawnej politycznie mniejszości. Bo większość narodu, zapewne instynktownie, jest z nami, a nie z wami, którzy cie bezmyślnie oddać banki w obce ręce.Więc my, trudno, poświęcimy się, zostaniemy już do samiutkiego końca z tą większością. I wygramy: polskie banki dla Polaków, polską ziemię dla Polaków, polską pracę dla Polaków, polskie złote dla Polaków.
JANUSZ JANKOWIAK