Finansowanie budownictwa mieszkaniowego
Kas oszczędnościowo-budowlanych nie uwzględniono w najnowszym rządowymprogramie wspierania budownictwa mieszkaniowego. Zdaniem przedstawicieliczterech istniejących w Polsce tego typu instytucji, działające już w strukturachpolskich banków kasy mieszkaniowe są instrumentem nieefektywnym.
O zaletach kas oszczędnościowo-budowlanych przekonywano wczoraj parlamentarzystów podczas seminarium zorganizowanego przez NSZZ Solidarność. Kasy oszczędnościowo--budowlane powstały na mocy ustawy przyjętej przez Sejm w 1997 r. Jednak cztery instytucje, stworzone na wzór kas niemieckich, jeszcze nie rozpoczęły działalności. Główną przeszkodą jest brak rozporządzeń rządu oraz początek prac parlamentarnych nad nowelizacją przepisów sprzed dwóch lat. To dlatego NBP nie udzielił żadnej z nich koncesji na prowadzenie działalności.Zasada działania kas budowlanych opiera się na połączeniu trzech elementów - oszczędności zainteresowanego kupnem mieszkania lub jego remontem, premii z budżetu państwa i kredytu. Oszczędności i premia (czyli wypłata różnicy między oprocentowaniem depozytu w kasie i oszczędności w banku komercyjnym) to zazwyczaj 50% wartości inwestycji. Resztę stanowi kredyt. "Nowa" kasa mieszkaniowa - według najświeższego pomysłu rządu - ma działać podobnie.Główna różnica między kasą oszczędnościowo-budowlaną a kasą mieszkaniową polega na tym, że ta pierwsza jest odrębną instytucją, w której bank jest zazwyczaj udziałowcem, ta druga zaś działała w strukturach banku. Istnieją też różnice techniczne - kasa budowlana daje stałe oprocentowanie oszczędności i udzielanego potem kredytu, w mieszkaniowej odsetki ustalane są na podstawie stopy redyskontowej NBP (ich wysokość jest więc zmienna).Wadą systemu kas mieszkaniowych jest jego zbyt mała elastyczność - przekonywali wczoraj parlamentarzystów przedstawiciele kas oszczędnościowo-budowlanych. Klient zawsze musi wpłacać zadeklarowaną kwotę oszczędności - w przypadku kas budowlanych nie ma takiej zasady. W programie rządowym uznano, że okres oszczędzania w kasie nie może być dłuższy niż 7 lat. Tylko wtedy można będzie skorzystać z pomocy - czyli premii budżetowej. W kasach budowlanych nie jest ustalona data zakończenia inwestycji - klient może po fazie oszczędzania zwlekać z podjęciem kredytu i np. wypłacić swój wkład powiększony o premię z budżetu państwa (z zastrzeżeniem, że wykorzysta go na cele mieszkaniowe).Do tej pory do 3 działających kas mieszkaniowych zapisało się 40 tys. osób. - Trudno sobie wyobrazić, żeby do końca 2003 r. dzięki nim można było wybudować 200 tys. mieszkań, jak chce tego rząd - uważa Gregor Schneider z tworzonej kasy PKOB. Według Helmuta Steinwachsa z kasy Fundamenty, w pierwszym roku działalności kasy budowlane mogłyby zawrzeć ponad 360 tys. umów. Państwo zaczęłoby wypłacać premie dopiero rok później i na początek kosztowałoby to ok. 152 mln zł.Gdyby system udało się wprowadzić w życie, to, zdaniem przedstawicieli kas, przyczyniłby się on do poprawy sytuacji na rynku mieszkań i miałby pozytywne skutki dla całej gospodarki. - Kasy tworzą nowe miejsca pracy i płacą podatki. Dzięki nim wykonawcy inwestycji budowlanych tworzą następne nowe miejsca pracy i oddają więcej budżetowi. W efekcie, już po 6 latach wypłacona premia zwróciłaby się państwu - uważa G. Schneider. Według szacunków, w ciągu 12 lat budżet państwa wypłaciłby z tytułu premii dla oszczędzających w kasach oszczędnościowo-budowlanych ok. 30 mld zł.
MAREK CHĄDZYŃSKI