Gwarantowane świadczenia pracownicze

Ministerstwo Pracy i Polityki Socjalnej proponuje włączenie Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych (FGŚP) w struktury Funduszu Pracy. Tak twierdzą członkowie rady FGŚP, którym ten pomysł się nie podoba, bo - jak mówią - nie należy łączyć porządku z bałaganem.Połączenie obu funduszy zakłada projekt nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu bezrobociu, który w czerwcu powstał w resorcie pracy. - To oznacza w praktyce likwidację naszego funduszu - uważa Józef Spyra, przewodniczący rady FGŚP. Głównym zadaniem FGŚP jest ochrona miejsc pracy. W pierwszej połowie tego roku wydał na ten cel prawie 114 mln zł, dzięki czemu pracy nie straciło prawie 78,5 tys. osób. Aby utworzyć tyle stanowisk, Fundusz Pracy musiałby wydać ponad 2,5 mld zł - przekonują przedstawiciele FGŚP.Od 1994 r., kiedy to utworzono fundusz zgodnie z ustaleniami Paktu o Przedsiębiorstwie Państwowym, z jego pomocy skorzystało 761 pracodawców. Ponad 233 tys. osób utrzymało pracę. Kosztowało to łącznie prawie 234 mln zł. Najczęstszą formą pomocy są pożyczki finansowane ze środków własnych. FGŚP nie jest dotowany przez budżet, utrzymuje się ze składek pracodawców. Jego sytuacja finansowa jest tak dobra, że zawiesił pobieranie składek za pierwsze półrocze tego roku, by - jak podkreślają jego przedstawiciele - nie podnosić kosztów pracy. W ocenie Najwyższej Izby Kontroli fundusz dobrze gospodaruje pieniędzmi. Jak mówi Józef Spyra, NIK uznaje FGŚP za najlepiej zarządzany fundusz celowy w kraju. Fundusz Pracy ma znacznie gorszą opinię.Jacek Smagowicz, członek rady, reprezentujący NSZZ "Solidarność", uważa, że likwidacja FGŚP oznaczałaby niedotrzymanie Paktu o Przedsiębiorstwie Państwowym. Przeciw pomysłom Ministerstwa Pracy wystąpi też OPZZ, co potwierdził wczoraj Sławomir Redmer zasiadający w radzie z ramienia tej centrali związkowej. Jak powiedział J. Spyra, projektu nikt nie uzgadniał z partnerami społecznymi. Nie zna go też Krajowy Urząd Pracy.Przedstawiciele FGŚP ostrzegają, że w przypadku likwidacji funduszu, pracodawcy, którzy popadną w kłopoty finansowe, nie będą mogli liczyć np. na nie oprocentowane pożyczki na wypłatę pensji za jeden miesiąc oraz opłacenie ubezpieczenia społecznego, zdrowotnego i podatku. Nie wiadomo, kto przejąłby koszty wypłacanych z funduszu świadczeń - budżet państwa czy Fundusz Pracy. Mogłoby to też skutkować zwiększeniem składki na Fundusz Pracy.

MAREK CHĄDZYŃSKI