Rewolucja w Silicon Valley
W amerykańskiej Dolinie Krzemowej ponoć wszystko jest możliwe. Dzieci zostają wielkimi przedsiębiorcami, zwykli pracownicy - milionerami, a tzw. firmy garażowe - potentatami na skalę światową. Jedno natomiast wydawało się nierealne: aby kobieta stanęła na czele komputerowego giganta.
Przed kilkoma dniami Carleton Fiorina została wybrana z grona 100 kandydatów na stanowisko prezesa drugiego, pod względem wielkości, koncernu komputerowego na świecie - Hewlett-Packard. Ta uznana niedawno przez magazyn "Fortune" za "najbardziej wpływowego menedżera amerykańskiej gospodarki" 44-letnia kobieta będzie zarządzała firmą, zatrudniającą 123 tys. pracowników i osiągającą 47 mld USD rocznych obrotów.Z wykształcenia jest historykiem, ale doskonale orientuje się w branży informatycznej. Do niedawna pracowała w telekomunikacyjnym gigancie - Lucent Technologies, gdzie była odpowiedzialna za rozwój usług internetowych. Pod jej rządami segment ten stał się najszybciej rozwijającym się w całym koncernie. Obecnie dostarcza tej firmie 60% rocznych przychodów (ponad 20 mld USD).Zdaniem ekspertów, świeża krew bardzo przyda się Hewlett-Packardowi. Koncern najwięcej zarabia obecnie na sprzedaży komputerów, drukarek i skanerów. Jednak nie udało mu się w odpowiednim czasie wykorzystać internetowego boomu i od połowy lat 90. przeżywa okres stagnacji. Kierujący firmą od 1993 r. 58-letni obecnie Lewis Platt nie spełnił w tej dziedzinie pokładanych oczekiwań.W rezultacie pani Fiorina odstawiła go z dnia na dzień na boczny tor (choć w umowie ma zagwarantowane, że na emeryturę odejdzie dopiero z końcem br.). Na otarcie łez pozostawiła mu tytuł "prezesa w stanie spoczynku". Dała się już również we znaki najbliższym współpracownikom. Tylko w pierwszych 36 godzinach urzędowania urządziła maraton spotkań, m.in. posiedzenie rady nadzorczej, odprawę z szefami wszystkich działów koncernu, kilkugodzinną naradę z analitykami oraz konferencję dla prasy.Postawiła sobie za cel podzielenie koncernu do końca br. na dwie spółki akcyjne, co ma zwiększyć efektywność działania. Jedna zajmie się wyłącznie produkcją komputerów, druga - resztą dotychczasowej działalności Hewlett-Packarda. C. Fiorina w dzieleniu ma także spore doświadczenia: zanim zaczęła pracować w Lucent Technologies, kierowała podobną operacją w amerykańskim gigancie telekomunikacyjnym AT&T.Dan Plunkett, były kolega Carleton Fioriny, powiedział "Handelsblattowi": - Jest niezwykle wymagająca. Kto przy niej nie przykłada się do pracy, nie ma codziennie nowych pomysłów - odpada. I jeszcze jedno - ta kobieta do tej pory ani razu nie przegrała. Ciekawe, jak powiedzie się jej w Hewlett-Packardzie?
W.K.