Wierzytelności

Tani cukier i niski kurs dolara to czynniki sprzyjające eksportowi przetworów. Szkoda, że rynek wschodni nie wykazuje popytu, który jeszcze dwa lata temu zapewniał zbycie dużej ilości polskich produktów. Wskutek tego sytuacja ekonomiczna zakładów przetwórstwa owocowo-warzywnego była znacznie bardziej komfortowa niż obecnie. Jednak należy sądzić, że właśnie teraz nastał najkorzystniejszy czas na egzekwowanie od nich wierzytelności. Co prawda, tu i ówdzie pojawiają się spory z kontrahentami zakładów, próby domagania się renegocjacji warunków kontraktacji - co w konsekwencji może mieć wpływ na kondycję finansową przedsiębiorstwa będącego wierzycielem i - rzecz oczywista - na płynność obrotu tego rodzaju wierzytelnościami.Ostatnio przerabianym problemem jest spór o rzepak. Zdaniem rolników, jego ceny są znacznie zaniżone (ok. 600 zł za tonę rzepaku, czyli prawie o 300 zł mniej, niż w ub.r.). Zakłady tłuszczowe - czyli potencjalni (i często realni) wierzyciele - są zdania, że cena ubiegłoroczna jest niemożliwa do utrzymania. M.in. dlatego, że ubiegłoroczne straty finansowe zakładów tłuszczowych - które odbiły się na płynności spłat zobowiązań finansowych wobec licznych wierzycieli - wpłynęły negatywnie na atrakcyjność faktur i odsetek tych zakładów. Widać to dosyć wyraźnie w ofertach zakupu wierzytelności przedstawianych przez pośredników handlujących tego typu długami.W tabelce Domu Aukcyjnego Wierzytelności "Indos" z Chorzowa pojawił się dług Huty im. Tadeusza Sendzimira SA w Krakowie. Jest to jeden z bardziej szanowanych wierzycieli, który dosyć rzetelnie wywiązywał się z zobowiązań. Nie tylko informował wierzycieli, że jest ich dłużnikiem, lecz rzeczywiście dokonywał starań, aby spłacić zobowiązania. Dlatego wierzytelności HTS cieszyły się zawsze dużym zainteresowaniem. Długi pozostałych hut i zakładów zaplecza hutniczego cieszą się równie dużym zainteresowaniem, jak w ubiegłych tygodniach, a ceny nie uległy zmianie. Na uwagę zasługuje kilka wierzytelności zakładów, przedstawionych w tym tygodniu przez pośredników. Zwłaszcza że ceny niektórych można negocjować. Nadwyżki dochodów z prywatyzacji w 1999 r., które oszacowano jako większe niż w planach zawartych w ustawie budżetowej, mają być przeznaczone na spłatę długu publicznego, w którym problem górnictwa nie ma szans rozwiązania.Struktura zadłużenia przemysłu wydobywczego przypomina wulkan przed erupcją. W oczekiwaniu na nią można jednak nieźle zarobić.Oferty sprzedaży wierzytelności przedstawione w tym tygodniu przez pośredników odzwierciedlają wyraźnie główne kierunki zawierania transakcji na rynku długów.Płynność obrotu długami przemysłu wydobywczego jest wciąż hamowana skandaliczną praktyką zapisywania przez kopalnie klauzul o zakazie cesji wierzytelności i zakazie naliczania odsetek od wierzytelności przeterminowanych.Ceny wierzytelności zakładów wydobywczych utrzymują się na stałym poziomie, a o rychłych zmianach na razie nic się nie mówi. Cóż bowiem mogłoby nagle złamać monopol lobby górniczego?

Paweł Winiewski