Warsztat inwestora
Większość wskaźników analizy technicznej używanych przez inwestorów służy do badania rynków trendowych. Zawodzą one całkowicie, gdy wykres kursu (lub indeksu) kreśli formację horyzontalną, oscylując pomiędzy strefami wsparcia i oporu. Odpowiednio wczesne wykrycie tej formacji, a zwłaszcza określenie momentu jej opuszczenia, należy do najtrudniejszych zagadnień w analizie technicznej.
Problem jest o tyle istotny, że statystycznie rzecz biorąc, przez dużą część czasu (niektórzy analitycy twierdzą, że większość) akcje spółek znajdują się w trendzie horyzontalnym (bocznym). Na wykresie kursu zjawisko takie charakteryzuje występowanie lokalnych wierzchołków i dołków kursu na tym samym lub, częściej, zbliżonym poziomie. Wykreślając poziome linie ograniczające wahania kursu tworzy się wówczas rodzaj kanału powstrzymującego kolejne zwyżki i zniżki cen. Z tego też powodu w angielskojęzycznej literaturze na temat analizy technicznej formację horyzontalną określa się najczęściej terminem "Trading range", sugerującym określony cenowy zakres obrotu.Rysunek nr 1 przedstawia przykład typowej formacji horyzontalnej. Po gwałtownym spadku w sierpniu i wrześniu ub.r. wykres kursu akcji Bestu przez 6 miesięcy oscylował w kanale ograniczonym poziomami kursu 6,4 i 8 zł. Przełamanie górnej linii kanału (strefy oporu) poprzedziło powolne, trwające 2 miesiące, przesuwanie się kursu w górę. Pozwoliło to nie tylko na znaczne zawężenie kanału na miesiąc przed wybiciem kursu górą, ale nawet na wykreślenie wewnątrz formacji linii średnioterminowego trendu wzrostowego. Potwierdzało to rosnącą siłę rynku, zwiększające prawdopodobieństwo wybicia kursu górą (punkt A na wykresie) i wejścia rynku w fazę hossy.W horyzontalnym trudniejZarabianie pieniędzy podczas formacji horyzontalnych jest znacznie trudniejsze niż na rynkach trendowych. Wymaga ono także stosowania odmiennych technik inwestycyjnych. Walory kupione w trendzie rosnącym są trzymane często przez stosunkowo długie okresy (12 miesięcy lub dłużej), a niemal zawsze do momentu, w którym inwestor jest przekonany o zbliżającej się zmianie trendu. Na to, czy w rzeczywistości taka zmiana nastąpi, czy też okaże się tylko drobną korektą techniczną wzmacniającą rynek, pojedynczy inwestor nie ma już później żadnego wpływu. Jego wcześniejsza decyzja o kupnie lub sprzedaży akcji została podjęta w oparciu o całkowicie subiektywne przesłanki. Zastosował on wybrane przez siebie narzędzia analizy technicznej (często niewłaściwe w odniesieniu do istniejącego stanu rynku) i dokonał oceny rynku, kierując się wiedzą i dotychczasowym doświadczeniem.Gwałtowane wahania kursów podczas tendencji horyzontalnych wymagają od inwestora natychmiastowej interwencji, a wyglądający na zakupową okazję dołek na poziomie linii wsparcia może okazać się lokalnym maksimum przez wiele następnych miesięcy. Poza tym, im rynek bardziej płaski, tym zyski z transakcji kupna i sprzedaży dokonywanych (odpowiednio) na dolnej i górnej granicy wahań kursu są coraz niższe. W skrajnej sytuacji dla inwestorów płacących najwyższe prowizje maklerskie (w obie strony 3-3,5%) przeprowadzanie transakcji staje się, z matematycznego punktu widzenia, nieopłacalne, nawet przy dalszej kontynuacji formacji. Przedłużająca się w takiej sytuacji frustracja inwestorów może silniej zachwiać trwałą równowagą rynku i opuszczenie przez kurs formacji horyzontalnej dołem. Nieprzypadkowo zatem w przeciwieństwie do znanej powszechnie zasady "trend jest twoim przyjacielem" (The trend is your friend) rynek bez trendu określany jest często jako rynek nieprzyjazny (The trendless market is a friendless market).Możliwe zachowaniaAnalizując ogólnie dostępną literaturę na temat analizy technicznej można dojść do wniosku, że jedyną rozsądną decyzją w tym okresie jest pozostanie poza rynkiem lub ograniczenie na nim aktywności. Tak doradzają m.in. Jack D. Schwager, amerykański trader i autor wielu książek dla inwestorów giełdowych (The Complete Guide tFutures Market, Market Wizards, The New Market Wizards, Fundamental Analysis, Technical Analysis, Getting Started in Technical Analysis), a także Richard W. Arms, zwolennik uwzględniania wolumenu obrotów w analizie cen akcji. Ten ostatni jest twórcą m.in. wykresów Equivolume, wskaźnika łatwości ruchu, średniej ruchomej ważonej wolumenem oraz indeksu Armsa.Innym możliwym do przyjęcia rozwiązaniem są krótkookresowe transakcje kupna i sprzedaży akcji. Należy pamiętać, że inwestowanie w czasie dominującej na rynku formacji horyzontalnej wymaga nieco innego podejścia niż dla typowego rynku trendowego. Im jest on silniejszy, tym większe potencjalne zyski. Niezależnie od momentu otwarcia pozycji inwestor kupuje siłę rynku. W przypadku formacji horyzontalnej jest inaczej - jako kupno wybierany jest moment chwilowej (względnej) słabości rynku. Dalszy przebieg kursu (a więc możliwości zarobku) zależy wyłącznie od psychologicznych przesłanek kierujących zachowaniem uczestników rynków. Wzmożony popyt, lub podaż, uaktywniający się przy określonych poziomach ceny akcji wynika z doświadczenia inwestorów "pamiętających" dotychczasowy przebieg kursu. Warto również zauważyć, że znaczenie takich formacji technicznych, jak flagi, chorągiewki czy luki jest znacznie mniejsze gdy występują na rynku bez wyraźnie określonego kierunku.Wysoki poziom niepewnościAnalizę rynku o dominującej w danym momencie tendencji horyzontalnej utrudnia brak syntetycznych i powszechnie uznawanych za skuteczne narzędzi analitycznych. Przełamanie linii trendu spadkowego nie oznacza jeszcze, że nastąpiło odwrócenie trendu. Równie dobrze może to prowadzić do powstania formacji horyzontalnej i długookresowego zamrożenia kapitału. Dlatego autorzy książek na temat analizy technicznej proponują zazwyczaj do identyfikacji formacji horyzontalnych zastosowanie wielu metod.Znany amerykański analityk rosyjskiego pochodzenia Alexander Elder proponuje w tym celu analizowanie występowania szczytów i dołków cenowych. Formacja zwyżkujących wierzchołków i dołków identyfikuje trend wzrostowy, natomiast układ zniżkujących wierzchołków i dołków jest charakterystyczny dla trendu spadkowego. Jeśli oba przypadki nie zachodzą (wierzchołki i dołki cenowe występują nieregularnie), mamy do czynienia z formacją horyzontalną. Jako narzędzie dodatkowe Elder proponuje skorzystanie ze średniej ruchomej (13-dniowej lub dłuższej). Jeżeli w ciągu miesiąca wykres średniej nie wykreśli nowego szczytu lub nowego dołka potwierdza to istnienie dominacji trendu bocznego 1/.Potwierdzanie formacjiW związku z wysokim ryzykiem podejmowania decyzji w trendzie horyzontalnym, wizualną ocenę rynku warto potwierdzić analizą dodatkowych wskaźników. Najlepsze do tego celu są wskaźniki określające siłę trendu. Oczywiście, w tym przypadku należy je analizować i interpretować odmiennie do ich pierwotnych, zamierzonych w czasie konstrukcji, założeń. Można tu wymienić na przykład zaprezentowane niedawno wskaźniki CCI i RWI (PARKIET "Komputer na giełdzie" z 29.6.99 r. oraz z 23.7.99 r.). Dla zilustrowania przykładu użycia niektórych z tych wskaźników posłużę się wykresem walorów KrakChemii (rysunek nr 2).Od początku grudnia ub.r. na rynku akcji KrakChemii dominował trend boczny. Kolejne wierzchołki kursu znajdowały się na zbliżonym do siebie poziomie, aczkolwiek lokalne dołki notowały coraz wyższe wartości. Nawet pobieżna analiza wskaźników CCI i RWI wykazywała brak jakiegokolwiek trendu. Na początku lutego 1999 r. (pionowa linia) wystąpiła pierwsza próba wybicia w górę z tego kanału. Nastąpiło przebicie przez poziom oporu, potwierdzony przez kilka wierzchołków. CCI wyskoczyło ponad wartość 100 punktów, co jest silnym sygnałem kupna. Również RWI, który co prawda nie daje klasycznych sygnałów kupna czy sprzedaży, mógł zmylić inwestorów, gdyż przyjął dość wysoką wartość (powyżej 2). Dopiero analiza długości trendu według RWI pokazała, że sygnały mogą być błędne - wskaźnik ten zaczął w tym momencie gwałtownie zniżkować, osiągając minimum. Wykres kursu pozostał nadal w trendzie bocznym, jakkolwiek przesuniętym nieznacznie w górę. Podobnie w połowie marca istniało niebezpieczeństwo silnego spadku, jednak wówczas CCI i długość trendu według RWI nie zostały potwierdzone przez samo RWI. Dopiero w połowie kwietnia wszystkie 3 wskaźniki równocześnie potwierdziły siłę rynku, czego odzwierciedleniem było wybicie kursu górą, kończące wielomiesięczną konsolidację.Wybicie kursuRównie trudne jak samo określanie istnienia trendu horyzontalnego jest uchwycenie momentu wybicia kursu z obszaru jego oscylacji. Jeśli nie wystąpi przypadek pułapki (hossy lub bessy), takie wybicie w dominujący sposób wyznacza przyszłe zachowanie rynku. Jeśli skojarzymy trend horyzontalny z formacją prostokąta (ta ostatnia powstaje, gdy wcześniejszy trend zostaje zaburzony wskazaniami kursu o zbliżonej amplitudzie), wówczas większe szanse ma wybicie kursu w stronę gwarantującą kontynuację dotychczasowego trendu.Pomocna może okazać się także obserwacja obrotów i proste wnioski wynikające wprost z teorii Dowa. Jeżeli obroty są wyższe na wzrostach, wówczas rośnie prawdopodobieństwo wybicia kursu górą. Z kolei rosnący poziom obrotów podczas spadków zwiększa szansę przebicia poziomu wsparcia. Teoria analizy technicznej szacuje także orientacyjny zakres ruchu cen po opuszczeniu formacji, odpowiadający co najmniej szerokości formacji.Do pewnego stopnia wiarygodność i siłę przyszłego wybicia kursu można określić jeszcze podczas trwania formacji. Powszechnie przyjmuje się, że im trwa ona dłużej (czyli de facto jest silniejsza, bo potwiedzona przez większą liczbę punktów stycznych), tym silniejszy ruch cen po jej zakończeniu. Z kolei, zdaniem niektórych analityków (m.in. Jacka Schwagera), wąskie formacje cechuje zazwyczaj mniejsza liczba fałszywych wybić. Warto pamiętać także o tym, że bardzo często wykres kursu po przełamaniu linii wsparcia lub oporu powraca do poziomu z punktu wybicia, a dopiero później kontynuuje dalszy ruch.
KAROL JARZYŃSKI
Literatura: