Miesiące letnie nie są zbyt obfite w wydarzenia gospodarczo-polityczne, jednak nie wszyscy politycy i wysocy urzędnicy państwowi wyjeżdżają na wakacje. Na przykład, w Ministerstwie Finansów praca wre. Jej celem jest, oczywiście, obrona pieniędzy podatników przed różnorakim marnotrawstwem. Stąd zapewne biorą się wysokie odprawy dla górników (którym, jak się okazuje, właśnie skończyła się cierpliwość). Nie ma przy tym chyba wielkiego znaczenia, że ten sektor w ciągu pół roku zrealizował z nawiązką straty przewidziane na cały rok (ciekawa analogia do poziomu deficytu budżetowego). Interwencyjne skupy różnych produktów rolniczych również mają w tej układance swoje znaczące miejsce (nawiasem mówiąc: czemu nikt nie żąda interwencyjnego skupu np. niechodliwych płyt kompaktowych?). Czternasta w tym roku (i nie ostatnia) podwyżka cen paliw dopełnia tego wesołego obrazu. Jakie to wszystko będzie miało przełożenie na wyniki finansowe poszczególnych firm i całej gospodarki? Zgadnąć nietrudno. Według RCSS, tegoroczną inflację w około 10% zawdzięczamy właśnie wzrostowi cen paliw. Wydaje się, że oczekiwane w drugiej połowie roku ożywienie gospodarcze może stanąć pod delikatnym znakiem zapytania, a przecież na tym w dużej mierze bazował optymizm inwestorów na WGPW. Jeśli dodatkowo dotrą do nas niekorzystne sygnały z Zachodu, może być ciekawie.

.