Polifarby walczą o pozycję na rynku

Polifarb Dębica w tym sezonie nie nadąża z produkcją reklamowanej "Jedynki" i koncentruje się na odzyskiwaniu rynku. Polifarb Cieszyn-Wrocław poprawia rentowność operacyjną. Statystyka sprzedaży farb i lakierów w minionym roku pokazuje jednak, że obie spółki nie wykorzystały rekordowego, ok. 25-proc., wzrostu popytu na tym rynku.

Wbrew narzekaniom największych producentów farb i lakierów na rynkową dekoniunkturę, ubiegły rok był zaskakująco dobry. Jak wynika ze statystyki, wielkość sprzedaży krajowych producentów pod względem ilościowym zwiększyła się prawie o 23% w porównaniu z 1997 r. Dwa lata temu Polacy kupili 292,3 tys. ton krajowych farb i lakierów, a rok temu już 359,2 tys. ton (wraz z importem zużycie wyniosło 447,6 tys. ton) i była to wielkość nie notowana w tym sektorze od lat 80. Zakładana przez analityków dynamika wzrostu to ok. 8% rocznie.Niedoceniana ulga budowlana- Ogromne znaczenie miała w tym przypadku możliwość likwidacji ulgi budowlanej i tego nikt nie wziął pod uwagę. Może Polaków nie stać na kupowanie w pośpiechu mieszkań, ale na malowanie tak - uważa Edward Śmieszek, dyrektor gliwickiej firmy Profarb Inżynieria Chemiczna. Nie bez wpływu na wzrost sprzedaży farb była też ich niska cena - efekt bardzo silnej walki konkurencyjnej.Statystyka jest tym bardziej zdumiewająca, że z informacji uzyskiwanych od producentów można było wnioskować, że sytuacja jest bardzo zła. Pogarszał ją jeszcze kryzys w Rosji, który wyhamował przygraniczny eksport na Wschód. Polifarb Dębica sprzedał w 1998 r. ilościowo o 8% produktów mniej niż przed rokiem, a Polifarb Cieszyn-Wrocław odnotował przyrost o ok. 7%.Na kondycji największych producentów w kraju najbardziej odbiła się utrata rynku farb przemysłowych i to m.in. widać w ich słabych wynikach. Na tym polu w konkurencji z zagranicą firmy te wciąż przegrywają. Jeszcze 7 lat temu stosunek importu do produkcji krajowej w farbach przemysłowych wynosił 1:4, a obecnie jest odwrotnie. Istotne również jest to, że ubiegłoroczny przyrost rynku farb dekoracyjnych był udziałem przede wszystkim małych i bardzo tanich producentów lokalnych. Najbardziej spektakularną dynamikę wzrostu odnotowała Śnieżka. Firma jeszcze w 1997 r. była niezauważalna w rankingach. Wg danych za 1998 r. jej udział wartościowo szacowany jest na ok. 5%, a ilościowo na 10%. - Na najtańsze farby popyt na rynku jest największy i właśnie to wykorzystała Śnieżka - mówi Edward Śmieszek. Śnieżka wyprzedziła już na rynku Nobiles, Polifarb Dębica i Polifarb Pilawa.Kolejny rok wysokiego popytuPolitykę produkcji bardzo tanich farb zastosował w tym roku dębicki Polifarb. Spółka osiąga obroty głównie na farbach z rodziny "Jedynka". Uzyskiwana na nich marża jest znikoma. Głównym celem jest jednak odzyskanie rynku i przyzwyczajenie klientów. Założenia te widać po wynikach. Po 6 miesiącach narastająco przychody ze sprzedaży wynoszą 81 mln zł wobec 59 mln zł w minionym roku (37% więcej), ale rentowność operacyjna spółki, biorąc pod uwagę I półrocze, spadła z 7,9% do 3,7%.Rentowność operacyjną na nieco wyższym poziomie niż w I półroczu 1998 r. wykazuje Polifarb C-W - 12,7%, wobec 12,2% (miniony rok został zakończony rentownością operacyjną niewiele przekraczającą 7%). Sprzedaż po 6 miesiącach narastająco obniżyła się do 283 mln zł wobec 305,2 mln zł (-7,3%).Osiągane przez spółki w tym roku wielkości przychodów ze sprzedaży na tle krajowej produkcji pokazują, że firma z Dębicy powiększa swoją pozycję, a Polifarb C-W z trudem stara się ją utrzymać. Po 7 miesiącach tego roku produkcja farb i lakierów jest prawie taka sama, jak przed rokiem (186,5 tys. ton) - wynika z danych GUS.Obie spółki mają już zagranicznych inwestorów strategicznych, co powoduje, że wypadły z pola zainteresowań analityków. Normą w takiej sytuacji jest również fakt, że niechętnie angażują się w nie inwestorzy instytucjonalni. Niewielkie zainteresowanie Polifarbami widać po notowanich ich akcji. Kurs walorów PolifaW od połowy lutego utrzymuje się w trendzie bocznym. Obecnie oscyluje w okolicach 7 zł, prawie o 50% niżej niż w wezwaniu ogłoszonym przez Kalon. Również w trendzie bocznym od maja utrzymują się walory Polifarbu Dębica. W tym przypadku sytuacja jest bardziej interesująca. Akcje kosztują około 60 zł i jest to o połowę więcej niż w wezwaniu Alcro Beckers. Akcjonariusze oczekują bowiem, że Szwedzi ogłoszą kolejne wezwanie z wyższą ceną i wycofają spółkę z giełdy.

HALINA KOCHALSKA