PPP - kiepsko, ale nie najgorzej
Narodowych funduszy inwestycyjnych od początku było zbyt wiele, a na ich wynikach dodatkowo zaciążył brak dobrego zarządzania w spółkach portfelowych - uważa minister skarbu Emil Wąsacz.Wczoraj w Białymstoku powiedział on, iż NFI powinno być co najwyżej pięć. Zbyt duża ich liczba wpłynęła na pogorszenie wyników programu. Według niego, od początku należało także uzależnić wynagrodzenie firm zarządzających funduszami od ich wyników, a nie zgadzać się na wypłatę premii niezależnych od rezultatów działalności inwestycyjnej funduszy.Minister skarbu twierdzi też, iż na wynikach całego programu negatywnie odbiła się niefrasobliwość osób zarządzających spółkami portfelowymi. Ich szefowie, licząc na korzyści z wejścia do NFI, przestali dbać o dobre wyniki swoich firm, co zaowocowało ich pogorszeniem. To zaś z kolei od samego początku uderzyło w cały program.Jednak - zdaniem ministra - aby móc ocenić Program Powszechnej Prywatyzacji, należy porównać spółki biorące w nim udział z firmami o podobnej kondycji i sytuacji rynkowej. Analizy resortu skarbu wskazują, że wyniki spółek z NFI nie są wprawdzie najlepsze, jednak nie odstają od rezultatów firm sprywatyzowanych w inny sposób.Szef resortu skarbu uważa, że dochody z prywatyzacji powinny zostać przeznaczone na wdrażanie reform i spłatę zagranicznego zadłużenia Polski, a nie na podwyżki dla sfery budżetowej.
M.S., PAP