Na otwarciu w ciągu pierwszych minut handlu złoty zyskał na wartości do poziomu 4,065 do dolara oraz 3,8990 do euro. Przed decyzją o upłynnieniu polskiej waluty kurs dolara wynosił 4,1585.

Część inwestorów zaskoczona uwolnieniem złotego przystąpiła jednak do realizacji zysków. Za dolara płacono 4,0840, a kilka minut później kosztował już 4,1055 złotego. Wczoraj transakcje zawierano bardzo ostrożnie, ze względu na brak parytetu i koszyka walutowego.Na fixingu NBP ustalił kurs złotego do dolara na 4,0992 wobec 4,1497 we wtorek, a kurs złotego do euro na 3,9275 (3,9937 poprzedniego dnia). Po południu za dolara płacono 4,1275 oraz 3,9285 za euro.? Rano klienci banków, korzystając z niskiego kursu euro, zaczęli wymieniać je na polską walutę. W efekcie spadła ona do poziomu 6,5% odchylenia od parytetu. Potem po południu jeden z dużych banków londyńskich zaczął kupować duże ilości dolarów prawdopodobnie w celu hedgowania, opcji. W tym momencie rynek pękł, gdyż część banków minimalizując straty przystąpiła do sprzedaży złotego (zlecenia stop loss). W efekcie polska waluta znalazła się na poziomie 4,15% odchylenia od parytetu ? powiedział Mariusz Witczyński dealer z ABN AMRO. Jego zdaniem, pewną trudnością w handlu jest brak parytetu ? teraz banki będą musiały same wyznaczać sobie punkty odniesienia np. w oparciu o euro i dolara. W jego opinii duże fluktuacje na rynku mogą być spowodowane działaniami dużych banków londyńskich ? rozchwianie rynku prowadzi do większych spreadów, co może być okazją do większych zysków.

P.U., Reuters