Wczorajsza sesja, ostatnia przed długim świątecznym weekendem, nie poprawiła nastrojów inwestorom i przyniosła zniżkę, która sprowadziła diagram indeksu WIG niemal do poziomu z poniedziałku, a w skali tygodnia spowodowała niemal 8 proc. spadek. Tym samym, z punktu widzenia krótkookresowego, na rynku potwierdziła się dominacja niedźwiedzi, choć ich rzeczywistą siłę poznamy dopiero po okresie świątecznym. Mniejsza liczba złożonych zleceń oraz znacznie niższe obroty wskazują bowiem, że część inwestorów wstrzymała się z podejmowaniem zasadniczych decyzji, co nie stanowi zaskoczenia, zwłaszcza w obliczu wciąż niepewnej sytuacji na rynkach światowych, czy braku istotnych impulsów z polskiej gospodarki. Ostatnio opublikowanych danych na temat inflacji oraz produkcji przemysłowej nie można bowiem uznać ani za negatywne, ani za rewelacyjne. Spadek inflacji jest pozytywny ze względu na sam fakt, choć jego skala rozczarowała, natomiast słabsza dynamika wzrostu produkcji nie stanowi jeszcze zagrożenia dla samej tendencji, ale może sugerować spowolnienie gospodarczej aktywności i być symptomem dla RPP do rozważań nad kwestią poziomu stóp procentowych. Gdyby tendencje te (spadek inflacji i jednocześnie słabsza dynamika produkcji) potwierdzały się w następnych okresach, utrzymywanie wysokich stóp byłoby trudne do uzasadnienia, a oczekiwanie na ich spadek mogłoby zaowocować zwiększonym zaangażowaniem po stornie popytu, zwłaszcza jeśli w tymczasie nastąpiłoby jeszcze pogłębienie zniżki.