Polski rynek giełdowy według Merrill Lynch
Z głównym analitykiem polskich spółek w amerykańskim banku inwestycyjnym Merrill Lynch ? Stephenem Pettyferem ? rozmawia korespondent PARKIETU w Londynie, Mariusz Kukliński
Czy przy tak wielkim rozchwianiu rynków i obawach o drugi etap korekty polscy inwestorzy powinni przyjąć strategię defensywną? Jeśli tak, to na czym powinna ona polegać?Strategia defensywna polegałaby na tzw. ucieczce ku jakości, czyli na skupieniu się na tych spółkach, które zarówno generują znaczne strumienie pieniężne, jak i mają atrakcyjny plan działalności gospodarczej. Z dużą ostrożnością inwestorzy powinni natomiast podchodzić obecnie do spółek, które teraz i w bliskiej przyszłości będą musiały pozyskiwać z zewnątrz nowe kapitały, ponieważ przy obecnym stanie rynku mogą one napotkać w tym zakresie trudności. Kilka spółek z sektora informatycznego, w którym nastąpiło tyle zamieszania, trzeba więc traktować z ostrożnością. Z drugiej strony jednak, tak duże rozkołysanie rynku, jakie zawsze, a nie tylko obecnie, występuje w Polsce, daje również okazję do rearanżacji portfela ? skupienia się na kilku spółkach o dobrej renomie i usunięcia tych, których finansowa reputacja jest wątpliwa.Mówi Pan ?kilka spółek?, czy to znaczy, że nie cały sektor powinien być brany pod uwagę?Analitycy sektorowi ML zwracają w kwietniu uwagę na walory Softbanku i ComputerLandu, które rekomendują do gromadzenia, mimo problemów całej tej gałęzi, ponieważ uważają je za spółki, które reprezentują dużą jakość dla inwestorów. Oczywiście, istnieją tu dwa podejścia ? według jednego, można powiedzieć: ?uciekajmy od wszystkiego, co przejawia takie rozchwianie?. Ja jednak sądzę, że nawet w takich warunkach należy utrzymać pozycje w spółkach wykazujących wzrost zysków. Powinny to być jednak spółki, które cechuje nie tylko wzrost zysków ale i dobra jakość.Jeśli uciekniemy od całego sektora informatycznego, to zysk, jaki będzie przynosił pozbawiony takich spółek portfel, będzie wzrastał znacznie wolniej. Nie sądzę więc, aby taka decyzja była słuszna. Trzeba patrzeć dalej, niż na dzienne rozchwianie cen, które z pewnością jeszcze potrwa. Przyjmujące dłuższy horyzont, zwłaszcza z punktu widzenia względnych, a nie absolutnych wyników giełdowych, widzimy spółki, które dynamiką swoich notowań wybiją się ponad przeciętną całego rynku. Jest więc to czas nie tyle na defensywę, co na ofensywę, ale selektywną, co oznacza również, że w dniach, w których następuje hossa, inwestorzy nie powinni oddawać się kontemplacji w poczuciu zadowolenia, ale nadal przetasowywać portfele, skupiając się na jakości.A które polskie spółki informatyczne należy darzyć, jak Pan mówi ? dużą ostrożnością?O pewną nerwowość przyprawiają naszych analityków Optimus i Prokom. Niepokoimy się o możliwość generowania przez nie strumieni pieniężnych z ich działalności podstawowej ? zarówno o to, ile, jak i czy w ogóle będą mogły wygenerować środki pieniężne.Jak w takim razie traktować Elektrim, który ewidentnie bardzo potrzebuje kapitału?Elektrim czekają wielkie wydatki, ale jest to jedna z niewielu spółek w sektorze IMT (informatyka, media, telekomunikacja), które mogą wykazać się obecnie nadzwyczaj korzystną strukturą bilansu. W porównaniu z IV kwartałem ub. roku, dziś Elektrim znajduje się w bardzo komfortowej sytuacji. Ponosi on wprawdzie nadal straty, musi dokonywać wielkich inwestycji, będzie też dokonywał kolejnych przejęć, ale nie musi pozyskiwać kapitałów na rynku, co oczywiście jest skutkiem związku z Vivendi.A beniaminek rynku, czyli Agora?Na tle odwrotu od spółek internetowych, atrakcyjnym aspektem tej spółki są nadzwyczaj korzystne dane fundamentalne dotyczące jej działalności podstawowej, czyli ?Gazety Wyborczej?. Jest to firma o bardzo solidnych możliwościach generowania strumieni pieniężnych.Jeśli chodzi o spółki ze ?starej gospodarki?, to przy obecnym stanie rynku inwestorzy powinni zwracać uwagę na płynność ich akcji. Z tego więc punktu widzenia, nie spodwamy się, aby w tym roku ponad dynamikę rynku wybiły się notowania banków, ale również na ten sektor patrzymy selektywnie. Jedne banki więc lubimy, a inne nie.Dziękuję za rozmowę.