Okiem spekulanta

Rekomendacje generalnie nie są zbyt pomocne inwestorom indywidualnym w podejmowaniu decyzji inwestycyjnych. Trudno znaleźć w nich wskazówki co do momentu wejścia na rynek, także czas posiadania akcji, jeśli zalecenie brzmi kupuj lub trzymaj, określony jest dość mgliście. Ale nie znaczy to, że rekomendacje są w ogóle nieprzydatne.Wątpliwości co do przydatności rekomendacji budzi stosowana przy ich opracowywaniu metodologia. Generalnie analitycy zwracają w nich uwagę na czynniki, które mogą wpływać na siły popytu i podaży, ale ich znaczenie w dużej przecież mierze zależy od tego, czy na rynku panuje byk czy też niedźwiedź. W czasach hossy słabe zyski i horrendalnie wysokie P/E nie są żadną przeszkodą we wzroście kursu, tak samo w bessie bardzo mocne fundamenty rzadko chronią przed spadkiem.Generalnie zasadą jest, że rekomendacje są znacznie lepsze od rzeczywistości rynkowej. Większość zaleceń brzmi kupuj, nie tak często stosowane jest trzymaj, a do zupełnej rzadkości należą rekomendacje sprzedaj. Przy tym natłoku pozytywnych zaleceń od poważnych instytucji finansowych, posiadających furę pieniędzy, aż dziw bierze, że na GPW pozostały w obrocie jeszcze jakiekolwiek akcje. Gdyby nawet część z nich zastosowała się do swoich własnych rad, to WIG już dawno przekroczyłby poziom 30 tys. pkt. Sztandarowym przykładem łączącym dwie ?negatywne? cechy rekomendacji, czyli nadmierny, nieuzasadniony optymizm i oderwanie od trendów, jest Dębica. W ostatnim roku spółka nie dostała żadnej negatywnej rekomendacji, a ten, kto kupował ?do 62,5 zł? czy tylko ?do 49,5 zł?, mógł sfrustrowany patrzeć, jak traci pieniądze w czasie hossy.Ale ponieważ wspomniałem, że rekomendacje nie są zupełnie nieprzydatne, teraz o ich zastosowaniu. Raporty pisane są przez ludzi, dlatego zawarta w nich treść dość dobrze odzwierciedla nastroje panujące wśród analityków. Proponuję więc nieco inny od klasycznego podział rekomendacji.1. Rekomendacje standardowe ? zalicza się do nich zdecydowana większość ocen. Utrzymane w spokojnym tonie, wydają się być maksymalnie przemyślane. Pojawiają się w czasie ?normalnych? rynków zarówno byka, jak i niedźwiedzia. Wszystko w nich jest głęboko uzasadnione, co powoduje, że w proponowane w nich wyceny jesteśmy w stanie wierzyć bez zastrzeżeń. Czasami sprawdzają się.2. Rekomendacje emocjonalne ? pojawiają się rzadko, w pobliżu szczytów lub dołków rynkowych i nigdy nie sprawdzają się. Co charakterystyczne, czasem docierają do PARKIETU jako pojedyncze kartki, jakby analityk spieszył się, żeby zdążyć przed szczytem. Niestety, bez powodzenia. Przedstawione w nich racje nie są już poparte logicznymi argumentami, a wyrażają raczej rozpalone emocje piszącego.3. Rekomendacje portfelowe ? mogą się do nich zaliczać zarówno rekomendacje standardowe, jak i emocjonalne. Generalnie, zalecenia kupuj to nic innego, jak głośne chwalenie się: ?już to mamy, a teraz szukamy kupca, co da nam zarobić?. Słowa sprzedaj używa się w takich zaleceniach w naiwnej wierze, że można spowodować spadek kursu akcji i stworzyć sobie dobra okazję do kupna. Niestety, ten rodzaj rekomendacji możemy zidentyfikować tylko wtedy, jeśli wydający ją pojawi się na walnym zgromadzeniu lub wśród największych akcjonariuszy, ujawniając tym samym swój stan posiadania.Dla inwestorów indywidualnych zdecydowanie najważniejsze są rekomendacje emocjonalne, pozwalające zorientować się, że nastroje na rynku zbliżają się do punktu ekstremalnego. Oczywiście, także przed ostatnim szczytem tego typu zalecenia pojawiły się, a dotyczyły papierów Softbanku i Optimusa. Obydwie rekomendacje były pozytywne, a przy tym szczególnie ?perwersyjne emocjonalnie?, ponieważ zaprzeczały wcześniejszym zaleceniom. Pierwszą wydał w połowie marca CDM Pekao (Softbank ? ponad rynek, przy cenie 305 zł), a jej fragment, o braku sprecyzowanych planów spółki, które na pewno się powiodą, przejdzie do klasyki. Dwa miesiące wcześniej i o 200 zł taniej ta sama instytucja oceniała Softbank poniżej ru. Nieco wcześniej, bo pod koniec lutego, kupno Optimusa zalecił Deutsche Bank z ceną docelową powyżej 500 zł, jakby nie zważając na fakt, że ponad miesiąc wcześniej tę samą spółkę należało sprzedać, gdy kurs przekraczał 100 zł. Wniosek jest jeden: jak pojawi się tego typu rekomendacja, akcje należy sprzedać natychmiast!

TOMASZ JÓŹWIK