Ostatnie sesje na warszawskiej giełdzie przypominały przysłowiową ciszę przed burzą. Nawet znaczniejsze ruchy indeksu Nasdaq nie były w stanie rozproszyć sennej atmosfery panującej na parkiecie. Główne indeksy WIG i WIG20 znajdują się obecnie na poziomie z przełomu stycznia i lutego tego roku. Bardzo duże znaczenie dla przyszłego kształtowania się koniunktury na warszawskim parkiecie będą miały dane makroekonomiczne, w szczególności zaś deficyt na rachunku obrotów bieżących, który zostanie opublikowany 4 maja. Szczególną uwagę należy zwrócić na notowania polskiej waluty, która od końca marca tego roku systematycznie się osłabia i w piątek znajdowała się na najniższym poziomie w swojej historii. Aprecjacja wartości rodzimej waluty zaczęła się na przełomie listopada i grudnia 1999 roku, czyli mniej więcej wtedy, kiedy zaczął się wzrost na giełdzie. Szczyt notowań złotego z ostatnich kilku miesięcy (niecałe 4,04 zł/USD) przypadł dokładnie w dniu historycznego rekordu indeksu WIG 27 marca tego roku. Od tego dnia zarówno akcje notowane na warszawskiej giełdzie, jak i polska waluta zaczęły tracić na wartości. Jednak pamiętajmy, że na koniunkturę giełdową mają wpływ nie tylko notowania poszczególnych walut, ale również inne czynniki, między innymi wyniki finansowe firm. Dlatego obecnie, w czasie tak ostatnio zmiennych nastrojów panujących na rynkach kapitałowych całego świata, baczniejszą uwagę zwróciłbym na fundamenty poszczególnych spółek, a nie tylko na obietnice zarządów.