Pod patronatem PARKIETU i Top Consulting odbyła się konferencja na temat wyceny spółek internetowych. Uczestnicy spotkania byli zgodni: wycena jest bardzo trudna, ale możliwa.W trakcie konferencji omawiana była sytuacja na rynku internetowym w USA i Polsce oraz metodologia, różnice i problemy związane z prawidłową wyceną spółek internetowych. Zdaniem Rafała Pluteckiego, prezesa Internet Ventures, firmę internetową należy analizować dokładnie tak samo, jak każdą inną. Różnica występuje tylko w potencjale rozwoju.? Dokonywanie wyceny spółek internetowych jest uzasadnione i pożądane. Pozwala to na dokonywanie bardziej świadomych wyborów jeśli chodzi o decyzje inwestycyjne ? stwierdził Sobiesław Pająk, dyrektor działu analiz Wood&Company.Cechami charakterystycznymi firm internetowych z punktu widzenia ich wyceny są wysoka dynamika wzrostu wartości w przyszłości, nie w pełni sprawdzone modele biznesowe, które oparte są o koszty stałe, i bimodalny rozkład prawdopodobieństwa.Omawiane były trzy metody wyceny spółek internetowych: porównanie z notowanymi odpowiednikami, zdyskontowane przyszłe P/E oraz metoda DCF. ? Przy pierwszej metodzie najważniejsza jest identyfikacja porównywalnych spółek giełdowych oraz wybór wskaźników ? uważa Sobiesław Pająk. Należy porównać m.in. modele biznesowe, strukturę kosztów, docelową grupę klientów czy potencjał wzrostu.
Oceniając spółki sieciowe, kładzie się obecnie większy nacisk na przychody i udział w rynku niż zyski czy przepływy finansowe, które są kryteriami branymi pod uwagę przy ocenie firm tzw. starej ekonomii. Zaletami metody porównawczej jest prosta, intuicyjna wycena, która odzwierciedla bieżące ceny rynkowe spółek o podobnym profilu działalności. Wadą tego sposobu są np. problemy ze wskaźnikami, które wynikają m.in. z braku jednolitej definicji użytkownika, martwych kont czy braku niezależnych audytów.Drugą metodą wyceny podmiotów działających w sieci jest zdyskontowane przyszłe P/E. Plusami tego sposobu jest jego powszechność i zdroworozsądkowa metoda wyceny. Wśród minusów wymienia się konieczność przygotowania długoterminowej prognozy wyników finansowych oraz subiektywność określenia właściwego wskaźnika P/E w docelowym roku.? Największym minusem trzeciej metody? DCF, jest konieczność przyjęcia wielu subiektywnych założeń, ma ona jednak wiele zalet ? powiedział Sobiesław Pająk. Plusami DCF jest odporność na zniekształcenia będące następstwem różnych konwencji księgowych, niezależność oceny od bieżącej wyceny rynkowej porównywalnych spółek i uwzględnienie ryzyka oraz przyszłych potrzeb inwestycyjnych.Przyjmując trzy metody (EV/UU, EV/S, DCF) Katarzyna Perzak, analityk Raiffeisen Capital&Investment Polska, dokonała wyceny portalu Onet.pl. Biorąc pod uwagę pierwszy sposób (liczba użytkowników razy wartość użytkownika) jego wartość wyniosła 2 480 mln zł. Wyceniając Onet.pl drugą metodą (sprzedaż razy mnożnik) wartość ta spada do 2 083 mln zł. Stosując metodę DCF analityk Raiffeisen wziął pod uwagę cztery scenariusze różniące się udziałem portalu w handlu elektronicznym, reklamie, momentem osiągnięcia dodatniego FCF i stopą wzrostu FCP. W najbardziej optymistycznym wariancie Onet. wyceniono aż na 6 424 mln zł, a pesymistycznym na 512 mln zł. Analityk zaznaczył jednak, że najbardziej prawdopodobny jest scenariusz drugi, w którym portal wyceniono na 3 623 mln zł.
T.M.