Klienci wolą renomowane instytucje

Wygląda na to, że europejskie banki odzyskały zaufanie inwestorów,gdyż sierpień był szóstym z rzędu miesiącem, w którym indeks tego sektoraprzewyższył ogólny wskaźnik Eurotop 300.

Pęknięcie balona z akcjami technologicznymi, medialnymi i telekomunikacyjnymi przyczyniło się do powrotu do starej gospodarki, a w przypadku banków było tym wyraźniejsze, że podbudowane nadzieją, iż dadzą one sobie radę z konkurencją ze strony spółek internetowych.Jednak to ożywienie przywróciło jedynie notowania banków do poziomu z początku roku i nadal są one prawie o 9% niższe niż przed 12 miesiącami. Inwestorzy wciąż bowiem obawiają się wpływu internetowej bankowości na zyski, a to z kolei powoduje coraz większe zróżnicowanie wycen akcji poszczególnych banków.Od czwartego kwartału 1999 r. zaszła wielka zmiana w postrzeganiu przez rynek przyszłości renomowanych banków w erze internetu. Na początku roku inwestorzy byli przekonani, że bankowość sieciowa pozwoli nowym spółkom przechwycić znaczną część rynku, gdyż nie są one skrępowane kosztownymi sieciami oddziałów czy też archaicznymi systemami technologii informatycznej. W ciągu niecałego półrocza większość europejskich banków przedstawiła przekonujące strategie działania w sieci i zebrała odpowiednie fundusze do realizacji tych zamierzeń. Poza tym okazało się, że banki wyłącznie internetowe mają ograniczone powodzenie.Nawet klienci, którzy większość transakcji przeprowadzają w sieci, chcą mieć możliwość odwiedzenia swojego oddziału. No i wreszcie największe sukcesy w bankowości internetowej ? zarówno w USA, jak i w Europie ? odniosły renomowane banki od dawna cieszące się zaufaniem.Niemniej jednak bankowość internetowa zagraża zyskom. Ci sami klienci, którzy pozostają wierni renomowanym bankom, chcą mieć dostęp poprzez internet, telefony z WAP-em, cyfrową telewizję sieciową czy wszelkie inne nowe kanały poza dotychczasową obsługą ich rachunków. To zwiększa koszty bez natychmiastowych możliwości znacznych oszczędności gdzie indziej.Klienci liczą też, że banki sprostają stawkom oferowanym przez nowe firmy internetowe, które wykorzystując swoje niższe koszty proponują wyższe oprocentowanie lokat i niższe kredytów czy kart kredytowych. I nawet jeśli tylko mniejszość klientów zrezygnuje z usług renomowanych banków, to najczęściej będą to najbogatsi klienci, których operacje zapewniają gros zysków.? Banki muszą przygotować się do życia w 1-proc. świecie, gdyż zyski z wielu produktów finansowych spadną poniżej tego poziomu ? powiedział gazecie ?Financial Times? Huw van Steenis z J.P. Morgan. Szacuje on, że rewolucja internetowa może zmniejszyć przychody europejskich banków o 7 mld euro.

J.B.