Z Szymonem Jachaczem, nowym prezesem Oceanu, rozmawia Adam Mielczarek
Od kilkunastu dni jest Pan prezesem spółki, która znajduje się w krytycznej sytuacji, spowodowanej zaleganiem ze spłatą zobowiązań wobec urzędu skarbowego i aresztowaniem jej byłego prezesa, któremu stawia się zarzut wyłudzania zwrotu podatku VAT. Czy firma ta ma jeszcze szanse przeżycia?Obejmując stanowisko, zdawałem sobie sprawę z sytuacji spółki. Po bliższym zapoznaniu się przyznaję, iż nie sądziłem że jest ona aż tak trudna. Ocean ma jednak szanse, przy odrobinie dobrej woli. Początkiem działań naprawczych było złożenie przeze mnie wniosku o otwarcie postępowania układowego.Naszymi głównymi wierzycielami są banki, niemniej najbardziej bolesne będzie uregulowanie zaległości wobec urzędu skarbowego, które wynoszą kilkanaście milionów złotych. W tej chwili czynimy starania, by pozbyć się tego zadłużenia i wydaje mi się, że powinienem się z tym uporać w ciągu miesiąca. To z kolei ułatwi rozmowy z potencjalnymi inwestorami, których chcemy namówić do wzięcia udziału w nowo uchwalonej emisji.Cały czas fiskus zajmuje Wasze konta bankowe. Czy istnieje szansa na takie porozumienie z nim, by urząd zwolnił Wasze rachunki, tak, byście mogli ?złapać oddech? i poprawić płynność?Na tak daleko posunięte ustępstwa nie mamy co liczyć. Możemy co najwyżej oczekiwać, że fiskus pójdzie nam na rękę i ? przy sfinalizowaniu dwóch porozumień handlowych ? pozwoli na korzystanie ze znajdujących się na kontach pieniędzy.Jak nastawione są do Was banki?Obecną sytuację nazwałbym wzajemnym badaniem. W dzień po złożeniu wniosku o rozpoczęcie postępowania układowego rozpoczęliśmy z nimi rozmowy, żeby spróbować znaleźć wyjście z tej nieprzyjemnej sytuacji, w której i one się znalazły. Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że postępowanie układowe jest procesem długotrwałym, który może trwać np. rok, w interesie zaś nas wszystkich jest to, by zakończyć sprawę jak najszybciej. Nie ukrywam, że potencjalni inwestorzy, z którymi prowadzimy już zaawansowane rozmowy warunkują wejście kapitałowe do spółki od tego, czy banki zgodzą się na zawarcie układu.Czy któryś z wierzycieli szykuje się do złożenia wniosku o upadłość?Ryzyko takie zawsze istnieje, jednak do nas nie dotarły takie sygnały. Warto zastanowić się jednak, co taki wierzyciel mógłby w ten sposób zyskać. Najpierw trzeba przecież uregulować zobowiązania wobec pracowników, państwa i dopiero potem ? kooperantów. Mógłby więc na tym stracić zamiast zyskać. Lepiej zatem się porozumieć, odczekać i załatwić to tak, by każda ze stron wyszła z kłopotów jak najmniej boleśnie.Niedawno uchwaliliście emisję od 3 do 15 mln akcji serii D. Jakich wpływów się z niej spodziewacie?Obecnie nie ma jeszcze mowy o cenie emisyjnej akcji. Zależy nam bardziej na samym fakcie pozyskania inwestorów, cena zaś jest kwestią wtórną. Liczy się przede wszystkim to, żeby znaleźć kogoś, kto wierzy, że Ocean można uratować, bo przecież nie po to inwestuje się kilka milionów złotych, by je stracić. Przyznam jednak, że sprzedaż oferty w maksymalnym wymiarze po 1 zł za papier, to jeszcze będzie mało.Jakiej konkretnie sumy potrzebujecie, by można było w pełni odpowiedzialnie stwierdzić, że Ocean na pewno przeżyje?Spółkę należałoby dokapitalizować kwotą 20 mln zł.Kto jest wśród inwestorów gotowych objąć nowe akcje? Czy dysponują oni wystarczającymi pieniędzmi?W tej chwili jest jeszcze za wcześnie, by to ujawniać.A jak przebiegają same rozmowy? Jak stara się Pan zachęcić ich do kupna akcji? Rozmowy podjąłem z kontrahentami zagranicznymi i polskimi. Mówię im, że chcę wrócić do handlu tym asortymentem, w którym spółka przez lata dobrze się orientowała. Muszę jednak zapewnić bezpieczeństwo podmiotom, które będą w tym obrocie uczestniczyły, bo nigdy do końca nie wiadomo, jak się zachowają banki i fiskus. Przy tej niepewności nie mogę sfinalizować do końca umów, lecz gdyby udało się podpisać kontrakty wieloletnie, to firma w ciągu trzech, czterech lat jest w stanie uregulować wszystkie zobowiązania, które narosły w ciągu ostatniego roku. Marża na tych artykułach jest wystarczająco wysoka.Przyglądając się notowaniom Oceanu, łatwo zauważyć, że problemem przy ustalaniu ceny emisyjnej może być wartość rynkowa akcji. Kurs oscyluje wokół wartości nominalnej, czyli 1 zł, a poniżej tego poziomu nie można zaoferować akcji.Cena na giełdzie nie ma wpływu na bieżącą działalność firmy. Także cena nowej emisji będzie ustalana niezależnie od notowań. Pamiętajmy, że Ocean ma markę, która kiedyś oznaczała największego importera odzieży chińskiej oraz, że firma generowała dodatnie wyniki. Dla inwestora ważne jest to, że on kupuje przedsiębiorstwo.Czy Wiesław Malinowski zamierza wziąć udział w nowej emisji, zwłaszcza po tym, jak jeszcze niedawno pozbywał się walorów Oceanu?Emisja została uchwalona z wyłączeniem prawa poboru.Czy oznacza to, że założyciel i główny akcjonariusz Oceanu, zwłaszcza przy sprzedaży emisji w górnym przedziale widełek, straci kontrolę nad swoją firmą? Inwestorzy twierdzą, że jeśli już zaangażują się kapitałowo, to muszą mieć wpływ na to, co się dzieje w firmie. W związku z tym albo obejmą całość, albo chociażby taką część akcji, która da im decydujący głos.Jak Wiesław Malinowski, który bądź co bądź cały czas ma władzę nad spółką, ocenia Pańskie posunięcia?Nie mam z nim żadnego kontaktu. Faktycznie jednak to on powołał radę nadzorczą, a ta powierzyła mi zadanie ratowania Oceanu. Myślę więc, że ? przynajmniej na razie ? cieszę się zaufaniem.Ocean prowadził, nazwijmy to, ?radosną? księgowość. Przykładowo skupione walory zakwalifikowano jako papiery do obrotu o wartości blisko 2 mln zł, choć zgodnie z prawem można było je już tylko umorzyć. Takie działania fałszowały bilans spółki. Czy pod pańskim kierownictwem spółka zacznie podchodzić rzetelnie do tych kwestii?Jeśli chcę być wiarygodny wobec inwestorów, akcjonariuszy, a nawet czytelników, to nie mam wyjścia i muszę iść w kierunku konserwatywnego podejścia do księgowości.Jaki typ inwestora jest, według Pana, bardziej potrzebny spółce? Czy lepiej, żeby był to partner finansowy, który po prostu da pieniądze licząc na wzrost kursu, bez wtrącania się w samą działalność, czy też może inwestor branżowy?Bardziej odpowiada mi ten drugi typ inwestora.Czy staracie się o gwarantów dla nowej emisji?Pytanie, czy w tej chwili znalezienie takiego podmiotu jest w ogóle możliwe. Nie za bardzo wierzę w gwarantów, gdyż uważam, że lepiej dobrze dogadać się z inwestorami.A kiedy może to nastąpić w takim stopniu, by oferta mogła się rozpocząć?Sądzę, że w ciągu najbliższych dwóch tygodni. Jeśli w tych dniach porozumiemy się co do pryncypiów, to nie ma czasu, by z zwlekać z emisją.Dziękuję za rozmowę.