Wejście w życie Systemu Opłat Kompensacyjnych (SOK) w energetyce przyspieszy proces prywatyzacji tego sektora w Polsce, a zwłaszcza podsektora wytwórczego - uważa minister gospodarki Janusz Steinhoff. Taką opinię minister przedstawił na środowej konferencji prasowej. Minister niedobrze ocenia prywatyzację sektora energetycznego, "zwłaszcza że nastąpiły opóźnienia w odniesieniu do podsektora wytwarzania, czyli elektrowni" - powiedział. Podkreślił, że rząd nie zamierza osłabiać tempa prywatyzacji energetyki, a jedynie chce sprzedawać zakłady energetycznie zajmujące się dystrybucją energii i elektrownie w podobnym czasie. Jego zdaniem wcześniejsze sprywatyzowanie podsektora dystrybucji, przed elektrowniami, byłoby błędem, jeśli w ślad za tą prywatyzacją nie nastąpiłaby szybka prywatyzacja podsektora wytwarzania energii. "Otworzylibyśmy rynek zapominając, że prywatyzować równie szybko musimy elektrownie" - dodał. Wicepremier popiera stanowisko resortu skarbu, który chce zmienić obecny model prywatyzacji energetyki polegający na sprzedawaniu 25 proc. akcji spółek z tego sektora i oddawaniu zarządu w ręce inwestora strategicznego. "Udział w zarządzaniu powinien być proporcjonalny do struktury własnościowej. Wtedy nie będziemy mieli do czynienia z takimi trudnymi sytuacjami, jak w przypadku PZU" - dodał. SOK ma zapewnić jednakowe zasady oferowania energii dla wszystkich wytwórców przy jednoczesnym utrzymaniu gwarancji dla banków. System zakłada, że wytwórcy będą mogli sprzedawać swoją energię na wolnym rynku. Obecnie około 70 proc. sprzedawanej w Polsce energii objętych jest kontraktami długoterminowymi zawieranymi między elektrowniami i Polskimi Sieciami Elektroenergetycznymi (PSE). Określają one ilość i cenę, po jakiej PSE kupują energię. Kontrakty te miały zapewnić finansowanie inwestycji w zakresie ochrony środowiska, które oceniano na 2 mld USD. Ich zawarcie dawało bankom, które udzielały kredytu, gwarancje wypłacalności wierzycieli. Elektrownie, które zdecydowały się na modernizację, wytwarzają droższą energię od pozostałych, które bardziej zanieczyszczają środowisko. W warunkach konkurencji większym powodzeniem cieszyłaby się energia tańsza. Nie byłoby chętnych na kupno droższej energii - "czystej ekologicznie". Dlatego konieczne jest wprowadzanie opłat kompensacyjnych dla elektrowni zmodernizowanych, aby były one konkurencyjne. Przed dwoma tygodniami Krzysztof Żmijewski, prezes Polskich sieci Elektroenergetycznych, powiedział PAP, że na przełomie pierwszego i drugiego kwartału tego roku PSE chcą renegocjować kontrakty długoterminowe na dostawy energii elektrycznej z czterema elektrowniami na Dolnym Śląsku, które wytwarzają 30-40 proc. energii w Polsce. PSE chcą renegocjować wszystkie kontrakty długoterminowe do końca tego roku. Ma to nastąpić w trzech etapach. Pierwszy ma zakończyć się na przełomie pierwszego i drugiego kwartału, drugi w połowie roku, a trzeci do końca 2001 roku.

(PAP)