Jak podał Główny Urząd Statystyczny, liczba mieszkań oddanych do użytku wzrosła w kwietniu 2008 roku
o 36,7 proc., wobec analogicznego okresu 2007 roku i wyniosła 11 976. Równocześnie liczba oddanych
mieszkań w kwietniu wobec marca wzrosła o 11,2 proc.
W ciągu czterech miesięcy tego roku oddano 47 090 mieszkań, o 31,8 proc. więcej niż w czterech miesiącach 2007 roku.
Co na to poszukujący własnego lokum? Na pewno cieszą się, że jest w czym wybierać. Rozglądają się zatem,
"zwiedzają" mieszkania pokazowe, odwiedzają targi
mieszkaniowe, przeglądają prasę, czytając, co nowego,
gdzie i za ile można kupić. Samą decyzję o inwestycji
w mieszkanie czy dom ciągle jednak odkładają.
Wyczekują, licząc, że może jeszcze coś stanieje? Może kolejni deweloperzy dorzucą do swojej oferty jakieś nowe gratisy w postaci nie jednego, a dwóch podziemnych garaży?
No, poza tym - ale to już ci bardzo naiwni - cichuteńko liczą na to, że banki chociaż odrobinę odpuszczą i koszt kredytów mieszkaniowych będzie niższy.
Jeżeli chodzi o banki, to osobiście na nic specjalnego bym nie liczył i przyjął do wiadomości, że jest, jak jest
(no, chyba że kredyt zaciągnięty jest gdzieś za granicą,
ale o to niełatwo). Natomiast co do zachowania
deweloperów, to jakiś mały, a może nawet średni margines na luz jeszcze jest. Tutaj warto się potargować i zbyt
pochopnie nie podejmować decyzji.
Szaleństwo mieszkaniowe to już historia, o czym firmy
deweloperskie świetnie wiedzą, podobnie zresztą jak osoby sprzedające nieruchomości na rynku wtórnym.
Jedno jest więc pewne - jest w czym wybierać,
a oferta - przynajmniej w najbliższych miesiącach
- nadal będzie się zwiększała.