Wydawać by się mogło, że o wpływie franka na kieszenie Polaków powiedziano i napisano już wszystko. Komisja Nadzoru Finansowego postanowiła jednak zaskoczyć i przedstawiła dane, jaki wpływ decyzja szwajcarskiego banku centralnego o odejściu od obrony franka miała na graczy foreksowych i na same domy maklerskie. Nadzór przedstawił jednak jedynie ciemną stronę gry na foreksie.
Frank zbiera żniwo
Z danych zebranych przez KNF wśród domów maklerskich wynika, że inwestorzy 15 stycznia (czyli w dniu największego zamieszania na rynku walutowym) na zamkniętych pozycjach związanych z frankiem szwajcarskim zrealizowali stratę w wysokości 16,4 mln zł. Do tego dochodzi kwota strat niezrealizowanych, która osiągnęła około 2,5 mln zł. W sumie daje więc to prawie 19 mln zł. Po „złej'" stronie rynku było 1464 graczy. Oznacza to, że średnia strata (zrealizowana i niezrealizowana) sięgnęła prawie 13 tys. zł.
– To nie jest jakoś przerażająco dużo w przypadku tak radykalnego ruchu na instrumencie pochodnym, który zdarza się raz na 100 lat. Trzeba jednak pamiętać, że jest to średnia, jednostkowe przypadki mogą być bardziej skrajne zarówno w wypadku strat, jak i zysków, o których nadzór milczy – mówi szef jednej z platform foreksowych w Polsce. Z danych nadzoru wynika również, że najwięcej przegranych było wśród osób, które korzystały z dźwigni finansowej 1 do 200. To aż 56 proc. wszystkich klientów, którzy ponieśli stratę na pozycjach związanych z frankiem. 38 proc. osób korzystało z dźwigni 1 do 100. Eksperci podkreślają, że wynika to z faktu, iż właśnie te dwa poziomy lewaru są najczęściej wykorzystywane przez graczy.
Większy problem
Jak się jednak okazuje, problem z frankiem mieli nie tylko drobni gracze. Dotyczył on również samych biur, które często prowadzą handel na własny rachunek. Jak bowiem wynika z danych KNF, większość domów maklerskich prowadzących działalność na własne konto na rynku forex 15 stycznia zrealizowała straty. Powód? Brokerzy mieli problem z zamknięciem pozycji zabezpieczających u dostawców płynności. Zamieszanie na rynku franka nie było jednak w stanie zmieść z naszego rynku żadnej firmy. Jak bowiem podał nadzór, sytuacja nie miała negatywnego wpływu na spełnianie przez domy maklerskie norm adekwatności kapitałowej.
Kto zarobił?
Warto jednak zauważyć, że Komisja Nadzoru Finansowego nie podaje, ile osób zarobiło na franku, a także czy i które biura wyszły z całego zamieszania bogatsze. Również same domy maklerskie niechętnie dzielą się informacjami na ten temat. – Z pewnością wiele biur straciło na otwartych krótkich pozycjach. Czy ktoś zarobił? Pewnie tak. Trzeba jednak pamiętać, że firmy, które działają w modelu ECN, żyją głównie z prowizji i raczej nie przeprowadzają transakcji na własny rachunek. Nieco inaczej wygląda to w modelu Market Maker. Pamiętamy, że w tym modelu klient dokonuje transakcji bezpośrednio z brokerem. Broker stanowi w tym modelu dla inwestora drugą stronę transakcji – mówi kolejny przedstawiciel firmy foreksowej.