Reklama

Rząd wpuści banki na GPW tylną furtką?

Zwolennicy jednolitej licencji bankowej, która ma dać bankom możliwość bezpośredniego handlu na giełdzie, muszą uzbroić się w cierpliwość. Szanse, aby ten pomysł został zrealizowany i wcielony w życie jeszcze w tej kadencji Sejmu, są praktycznie zerowe.

Aktualizacja: 17.07.2015 07:25 Publikacja: 17.07.2015 06:00

Rząd wpuści banki na GPW tylną furtką?

Foto: GG Parkiet

– W związku ze zbliżającym się końcem kadencji Sejmu i rządu projekt ten nie zostanie włączony do prac Rady Ministrów. Na pewno więc nie będzie przedmiotem prac rządu i parlamentu tej kadencji, a w kolejnej warto dopracować zasady w taki sposób, aby jak najlepiej godziły interesy wszystkich uczestników rynku – stwierdziła ostatnio na łamach biuletynu Izby Domów Maklerskich wiceminister finansów Izabela Leszczyna.

Wiadomość ta wywołała zadowolenie przede wszystkim w środowisku domów maklerskich. Brokerzy boją się bowiem jednolitej licencji bankowej jak diabeł święconej wody, argumentując, że po jej wprowadzeniu działalność maklerska zostanie zmarginalizowana, a kolejne biura będą wciągane w struktury banku.

Zupełnie inne nastroje panują wśród bankowców, którzy od dawna wskazują, że brak jednolitej licencji to jedna z barier rozwoju rynku kapitałowego w Polsce. Co istotne, o ile polskie instytucje nie mogą handlować bezpośrednio na GPW, o tyle podobne obostrzenia nie dotyczą zagranicznych banków, które działają na podstawie europejskich przepisów.

Na osłodę nasi bankowcy mogą jednak dostać rozwiązanie zastępcze. Przy okazji nowelizacji ustawy o obrocie instrumentami finansowymi Ministerstwo Skarbu Państwa zgłosiło propozycje, które stanowią ograniczoną wersję jednolitej licencji bankowej.

– MSP zgłosiło do projektu propozycje zapisów, które umożliwiłyby bankom z siedzibą na terytorium RP prowadzenie działalności na rachunek własny w obrocie zorganizowanym w zakresie dłużnych papierów wartościowych oraz instrumentów pochodnych, których instrumentem bazowym jest dłużny papier wartościowy, stopa procentowa lub waluta, bez względu na fakt, czy te instrumenty finansowe zostały dopuszczone do obrotu zorganizowanego czy też nie. Dzięki tej zmianie banki krajowe uzyskałyby bezpośredni dostęp do obrotu zorganizowanego w Polsce na takich samych zasadach jak obecnie banki zagraniczne – usłyszeliśmy w MSP.

Reklama
Reklama

Jeśli pomysł ten wszedłby w życie, banki mogłyby handlować obligacjami czy niektórymi derywatami, ale wciąż nie miałyby m.in. bezpośredniego dostępu do rynku akcji. Ponadto nie można wykluczyć, że na banki narzucone byłyby limity inwestycyjne. Chce tego Komisja Nadzoru Finansowego, która również zgłosiła uwagi do projektu. – W opinii Komisji niezależnie od tego, że propozycja MSP dotyczy możliwości inwestowania tylko w niektóre instrumenty finansowe, wprowadzenie ograniczeń inwestycyjnych oraz wydzielenie działalności inwestycyjnej z banku po osiągnięciu nadmiernego jej poziomu jest zabiegiem niezbędnym. Wprowadzenie limitów bankowości inwestycyjnej dla banków jest ponadto zgodne z powszechnie akceptowanym podejściem do bankowości uniwersalnej – możemy przeczytać w argumentacji nadzoru. KNF chce, aby skala działalności inwestycyjnej banku nie przekraczała 5 proc. sumy jego aktywów bilansowych ogółem na koniec miesiąca poprzedzającego datę dokonywania obliczeń, a także 10 proc. w całkowitych wymogach w zakresie funduszy własnych banków.

Projekt zmian przepisów jest obecnie na etapie prac w Stałym Komitecie Rady Ministrów. Aby trafił pod obrady Sejmu, musi się nim zająć jeszcze m.in. Rada Ministrów.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama