Reklama

Trump może zamieszać na rynku

Współzałożyciel funduszu PIMCO uważa, że zwycięstwo Bidena byłoby lepsze dla obligacji.

Publikacja: 28.05.2024 06:00

Donald Trump

Donald Trump

Foto: Al Drago/Bloomberg

Bill Gross, współzałożyciel PIMCO, największego funduszu obligacji na świecie, stwierdził w wywiadzie dla „Financial Timesa”, że ewentualna wygrana Donalda Trumpa w wyborach prezydenckich mogłaby mieć gorsze skutki dla rynku długu niż reelekcja Joe Bidena.

– Trump jest dla rynku bardziej niedźwiedzim kandydatem, gdyż jego program mówi o utrzymaniu cięć podatków oraz o droższych projektach – powiedział Gross. Jego zdaniem to może wywołać więcej zawirowań na rynku obligacji. Jedną z głównych obietnic wyborczych Trumpa jest przedłużenie okresu obowiązywania cięć podatkowych wprowadzonych w 2017 r. Według wyliczeń think tanku Centrum Odpowiedzialnego Budżetu (CRB) kosztowałoby to budżet 4 bln USD w ciągu dekady.

Gross zaznaczył jednak, że polityka Bidena również nie była dobra z punktu widzenia inwestorów z rynku długu, gdyż przyczyniła się ona do powiększenia amerykańskiego deficytu finansów publicznych o wiele bilionów dolarów. Gross przypomniał, że deficyt ten wzrósł z 4,1 proc. PKB w 2022 r. aż do 8,8 proc. PKB w zeszłym roku. – Deficyt jest głównym problemem. Zwiększenie podaży długu o 2 bln USD rocznie tworzy presję na rynku – powiedział współzałożyciel PIMCO.

Rentowność amerykańskich obligacji dziesięcioletnich wynosiła w poniedziałek po południu 4,45 proc. W ostatnich miesiącach duży wpływ miały na nie zmiany oczekiwań inwestorów. Na początku roku, gdy inwestorzy spodziewali się dosyć szybkiego rozpoczęcia cięć stóp procentowych w USA, rentowność dziesięciolatek była lekko poniżej 4 proc. W szczycie z października, gdy obawiano się, że Fed przesadzi z podwyżkami stóp, rentowność tych papierów przekraczała natomiast 5 proc. Rok temu była zaś poniżej 3,5 proc., a dwa lata temu poniżej 3 proc. Tymczasem dług publiczny USA powiększył się od końca 2020 r. o blisko 7 bln USD.

Kampania wyborcza w USA nabiera tempa, a część przedstawicieli wielkich firm finansowych z Wall Street zaczęła lepiej postrzegać kandydaturę Trumpa. Są oni wyraźnie rozczarowani rządami Bidena. O tym, że rozważa jego poparcie, mówił m.in. Kenneth Griffin, założyciel funduszu hedgingowego Citadel, który jeszcze dwa lata temu nazywał byłego prezydenta „trzykrotnym przegrańcem”. Trumpa oficjalnie poparł już Steven Schwarzman, prezes Blackstone Group. – Podzielamy obawy większości Amerykanów, że nasza polityka gospodarcza, imigracyjna i zagraniczna idą w złym kierunku – przyznał Schwarzman.

Reklama
Reklama

Mimo to Biden wciąż cieszy się poparciem wielu finansistów z Wall Street wpłacających datki na jego kampanię wyborczą.

Gospodarka światowa
Nowe narzędzie AI sprowokowało przecenę
Gospodarka światowa
Wyprzedaż długu wydaje się kiepska jako broń
Gospodarka światowa
Czego najbardziej boją się prezesi firm?
Gospodarka światowa
Co przyniesie inwestorom Kevin Warsh?
Gospodarka światowa
Rekordowe IPO na horyzoncie. SpaceX z 8 mld USD EBITDA
Gospodarka światowa
Kevin Warsh oficjalnie nominowany na nowego szefa Fedu
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama