„Mieszkamy w Byblos, czyli 38 km na północ od Bejrutu. Eksplozja była jednak tak silna i głośna, że zatrząsł się nawet nasz dom. Dzięki Bogu jesteśmy cali, ale to bardzo smutne zdarzenie. Wielu chrześcijan zginęło a tysiące zostało rannych. Straciłem dwóch dobrych przyjaciół. To się wydarzyło z powodu zaniedbań rządu i korupcji!" – napisał do mnie jeden z moich libańskich znajomych. Eksplozja w bejruckim porcie słyszana była nawet na Cyprze, a fala uderzeniowa uszkodziła m.in. budynki Międzynarodowego Portu Lotniczego im. Rafika Harririego, który jest położony 10 km na południe od miejsca wybuchu. Straty materialne w Bejrucie są obecnie bardzo ostrożnie szacowane na 15 mld USD, gdy nominalny PKB Libanu wyniósł w zeszłym roku 58,6 mld USD.