Niekontrolowany wzrost surowców energetycznych na świecie w połączeniu z brakiem perspektyw na szybkie zakończenie wojny na Bliskim Wschodzie nie dawał inwestorom zbyt dużego pola manewru na starcie poniedziałkowych notowań. Handel na warszawskiej giełdzie początkowo przebiegał pod znakiem zdecydowanej przewagi sprzedających. Krótko po starcie sesji WIG20 znalazł się prawie 2 proc. pod kreską, cofając się w okolice 3200 pkt. Inwestorzy chętnie pozbywali się akcji, podążając śladem zagranicznych rynków akcji, gdzie inwestorzy z dużym niepokojem spoglądali na rynek ropy. Cena baryłki ropy Brent przebiła poziom 100 USD i w nocy z niedzieli na poniedziałek zbliżyła się do 120 USD, drożejąc siódmą sesję z rzędu. W dwucyfrowym tempie rosły również ceny gazu. To spotęgowało obawy o destabilizacyjny wpływ tej sytuacji na globalną gospodarkę. W ciągu dnia tempo zwyżek surowców wyhamowało w wyniku doniesień o planach interwencji na rynku szykowanej m.in. przez kraje G7. To nieco uspokoiło sytuację na giełdach, które odrobiły większą część porannych spadków. WIG20 na finiszu zmniejszył stratę do 0,17 proc.
Dino, CD Projekt i PKO BP wybroniły się przed przeceną, KGHM nie dał rady
Największe spółki notowane na krajowej giełdzie, z których większość w pierwszej fazie handlu znalazła się głęboko pod kreską, szybko pozbierały się, a części z nich udało się nawet odrobić stratę. Najefektowniej rosły walory sieci handlowych Dino i Żabki. Chętnych nie brakowało także na papiery CD Projektu. Przed przeceną wybroniły się także akcje PKO BP i mBanku. Na drugim biegunie były mocno przecenione walory Modivo, PGE i Budimeksu. Kolejną spadkową sesję zanotował KGHM, któremu ciążyła korekta na rynku miedzi. Sprzedający zdominowali handel na szerokim rynku, gdzie wyraźną przewagę miały taniejące papiery. Pozytywnie wyróżniały się akcje spółek węglowych Bogdanki, Bumechu i JSW, notując efektowne, kilkuprocentowe wzrosty.