Pierwsze godziny czwartkowego handlu na GPW były dość spokojne, aczkolwiek WIG20, a wraz z nim także WIG, lekko traciły. Handel toczył się jednak w zakresie poziomów z poprzedniego, bardzo udanego dnia. WIG20 wzbił się wówczas na najwyższe poziomy obecnego trendu wzrostowego, co jest najlepszym sygnałem długoterminowej przewagi byków na GPW. Druga połowa czwartkowej sesji była jednak znacznie bardziej nerwowa. Amerykańskie indeksy runęły chwilę po otwarciu, a po około godzinie handlu Nasdaq tracił 1,8 proc., zaś S&P 500 był 1,06 proc. na minusie. Szybka i silna wyprzedaż na Wall Street pociągnęła w dół inne rynki. WIG20 po południu tracił 1,23 proc., a zatem wymazywał niemal całość środowych wzrostów. Co ciekawe, indeksy średnich i małych spółek świeciły w tym samym czasie na zielono. Rósł zwłaszcza mWIG40, wspierany m.in. sektorem energetycznym, ale też takimi firmami jak Rainbow Tours, Wirtualna Polska czy Cyfrowy Polsat.

Jeśli chodzi o WIG20, to od rana słabe nastroje panowały wśród spółek finansowych po raporcie kwartalnym PZU. Ubezpieczyciel dużą część dnia spędził na ostatnim miejscu tabeli ze spadkiem kursu o 3,5 proc. Po południu zastąpiło go jednak KGHM, gdzie przecena zbliżała się do 6 proc. Na czele rosnących dużych firm  plasowało się PGE z 7,4-proc. umocnieniem. Zwyżkowały także Orange czy Grupa Kęty. Środek tabeli zajmowały spółki handlowe.

Spadki za oceanem wynikały głównie ze słabości sektora półprzewodników i to mimo mocnego raportu Nvidii. Poza Nvidią traciły też prawie wszystkie pozostałe akcje big techów poza Microsoftem i Meta Platform.

Z akcji kapitał uciekał do obligacji oraz dolara. Kurs głównej pary walutowej EUR/USD zniżkował o 0,17 proc., schodząc pod poziom 1,18. Rentowności amerykańskich obligacji dziesięcioletnich spadały o 3 pkt. baz., do 4,02 proc. Spadek analogicznych obligacji krajowych sięgał zaś 8 pkt. baz.