Niestety, o pozytywnym wyniku przesądził końcowy fixing, który skokowo podniósł WIG20 o 12 punktów, gdy dzienna zwyżka indeksu wyniosła niespełna 4 punkty. Można spekulować, na ile skokowe podniesienie indeksu było pochodną informacji, jaka pojawiła się chwilę przed 17:00, iż prezydent Rosji jest gotów rozważyć zawieszenie broni w wojnie z Ukrainą. Nie ma jednak wątpliwości, iż regularny handel został zdominowany raczej przez presję spadkową z otoczenia, które – jak niemiecki DAX – szukało dziś korekty ostatniego optymizmu lub też – jak Wall Street – pogłębiało przecenę do granic korekty technicznej definiowanej jako dziesięcioprocentowy spadek indeksów od szczytu hossy. Niezależnie, sesja ustaliła zwyżkę WIG20 w perspektywie tygodniowej na blisko 2,5 procent i w tym układzie nie można mieć wątpliwości, co do sukcesu strony popytowej, która ugrała dziś najwyższe zamknięcie tygodnia od kilkunastu lat.
Niestety, sesja jest też potwierdzeniem zależności rynku od zachowania giełd bazowych, które poruszają się ostatnio w sprzecznych kierunkach. Gdy Wall Street nie może znaleźć dna korekty, Europa szybuje na historycznych maksimach niesiona nadziejami na duże programy stymulujące. Swoje znaczenie ma również układ sił na rynku walutowym, który osłabia dolara i umacnia euro.
Naprawdę każdy z tych rynków domaga się jakiejś formy korekty – spadków lub wzrostów - więc w bliskiej przyszłości należy liczyć się z impulsami, które mogą zakwestionować siłę GPW. Tylko technicznie patrząc bilansem tygodnia jest ponowne wyjście WIG20 nad barierę w rejonie 2600 pkt. i połamanie linii, która prowadziła korektę.
Nie ma jednak wątpliwości, iż kluczem do ocen kondycji WIG20 jest szczyt hossy w rejonie 2700 pkt., którego pokonanie jest warunkiem odebrania podaży ważnego argumentu technicznego.
Adam Stańczak