Obroty na GPW obniżyły się do 706 mln zł. Wskaźnik WIG20 spędził dzień w środku konsolidacji 1785-1681 pkt, zaczynając dzień od spadków i kończąc na lekkim plusie. Wszystkie główne indeksy poszły w górę – od 0,1 proc. w przypadku wspomnianego WIG20 do 1,1 proc. w przypadku mWIG40. „Kosmetyczne” wzrosty notowano w Paryżu i Frankfurcie.

Krótsza sesja w Nowym Jorku skończyła się spadkiem S&P 500 o 0,03 proc. i Nasdaqa Composite o 0,52 proc.

Dzisiaj Nikkei 225 stracił 0,4 proc.

Protesty w Chinach, ropa najtańsza w tym roku

Kamil Cisowski, DI Xelion

Piątkowa sesja, podczas trwającego w USA długiego weekendu, nie miała dużych szans, by stać się interesującą. Główne europejskie indeksy pozostały cały dzień w wąskim przedziale wahań, oscylując wokół zera. Najsłabszy spośród nich – FTSE MiB – spadł o 0,05%, najsilniejszy IBEX zyskał zaledwie 0,34%, co dobrze obrazuje płynność i zmienność handlu. WIG20 zyskał 0,10%, mWIG40 1,06%, a sWIG80 0,40%. Obroty ledwo przekroczyły 700 mln zł, nieco ciekawiej było jedynie w segmencie średnich spółek, gdzie silnie rosły Ciech (+6,70%, Eurocash (+6,48%), InterCars (+4,26%) i Citi Handlowy (+3,28%). Lider zwyżek poniósł po czwartkowej sesji prognozy EBITDA za 2022 r. (z kwietniowego 740-780 mln zł do 950-990 mln zł).

W USA S&P 500 spadł o 0,03%, a Nasdaq o 0,52%. Najciekawszą obecnie spółką wydaje się Tesla, której silne odbicie z dołków w środę (+7,82%) było źródłem dobrych nastrojów przed weekendem. W piątek producent samochodów elektrycznych notował jednak delikatne spadki, a utrzymująca się zła prasa wokół Elona Muska pozostaje czynnikiem ryzyka.

W godzinach porannych coraz więcej wskazuje, że próba wyznaczenia nowych listopadowych szczytów EUR/USD zakończy się niepowodzeniem i to pomimo presji na rentownościach długoterminowego amerykańskiego długu skarbowego. 10-latki kwotowane są w poniedziałek przy poziomach 3,64%, niemal 80 pb. poniżej 2-latek. Tego rodzaju wyceny trudno określić inaczej niż jako narastające przekonanie dotyczące tzw. „policy mistake” (błędu w polityce monetarnej) Fedu i obawy o to, że tegoroczne zacieśnienie zakończy się dość poważną recesją. Najważniejszym pytaniem w tym tygodniu będzie, jak w związku z tym będą zachowywać się członkowie FOMC – najbliższe dni przyniosą zalew ich wystąpień przed kolejnym okresem zakazu wypowiedzi. Dziś będą wypowiadać się m.in. J. Bullard i J. Williams, kluczowy będzie jednak przekaz J. Powella w środę. W ostatnich miesiącach prezes Fed niemal nieprzerwanie trzymał rynkowe wzrosty w ryzach, sugerując nieprzejednaną postawę. Wciąż ma on w ręku mocne argumenty w postaci silnego rynku pracy i braku potwierdzenia spadku presji inflacyjnej w postaci twardych danych, ale przy sygnałach słabnącego wzrostu i zachowaniu wskaźników wyprzedzających, stoją one pod coraz większym znakiem zapytania.

Nie bez znaczenia jest fakt, że miejscem, gdzie najwięcej się dzieje, jest ostatnio rynek ropy. Od początku miesiąca ceny WTI spadły o 15%, z czego ponad 3% dzisiaj rano za sprawą sytuacji w Chinach. Ropa jest tym samym najtańsza od początku roku, przełamując tradycję, zgodnie z którą w okresach poprzedzających recesję zazwyczaj silnie rosła (czasem będąc jej częściową lub główną przyczyną, wyjątkiem jest kryzys COVID-owy). W USA ceny benzyny w odniesieniu do dochodów konsumentów są obecnie na poziomach z 2018 r. z perspektywą dalszego spadku. Efekt listopada będzie jeszcze silniejszy w reszcie świata, bo o około 5% osłabił się dolar. W tej sytuacji trudno chwilowo być pesymistą co do perspektyw inflacyjnych.

Obecnie głównym źródłem bólu głowy dla producentów surowca ponownie stały się Chiny. W godzinach porannych spadają główne indeksy azjatyckie, Hang Seng traci przeszło 1,6%, i tak odrabiając część nocnej przeceny. Przez Państwo Środka w weekend przetoczyła się fala protestów przeciwko polityce „zero COVID”, na mniejszą skalę mogą one być kontynuowane dzisiaj. Dzień niemal na pewno rozpocznie się od dość wyraźnych spadków, choć trudno stwierdzić na razie, czy obawy o chiński wzrost i niepokoje społeczne będą miały poważniejszy wpływ na Europę i USA. Efekt narastających oczekiwań na pivot Fedu może tu zrównoważyć, ale uważamy, że chwilowo może rozpocząć się korekta trwająca do około połowy przyszłego miesiąca – 13 grudnia będzie miała publikacja amerykańskiego CPI, uruchamiająca potencjalnie dalsze wzrosty. Taki sam efekt mogą mieć wprawdzie piątkowe dane z amerykańskiego rynku pracy, ale musiałyby one okazać się bardzo złe, by dalej wpływać na obniżanie oczekiwań co do kolejnych podwyżek stóp w USA.

Mniejsze wahania

Adam Anioł, BM BNP Paribas Bank Polska

Piątkowa sesja na globalnych rynkach akcji przebiegała bez wyrazu, a indeksy kończyły dzień w zakresie -0,5%/+0,5%. Powodem tej sytuacji był w dużej mierze skrócony handel za oceanem, co również widoczne było w mniejszej zmienności rynkowej. W kraju tym razem lepiej zachowały się średnie i mniejsze spółki – mWIG40 pokonał poziom 4050 pkt i znalazł się tym samym najwyżej od trzech miesięcy. Sektorowo dobre radziły sobie motoryzacja, chemia oraz informatyka. Zwracamy uwagę, że na rynku dłużnym ubiegły tydzień kończył się znacznym spadkiem rentowności. W przypadku krajowych obligacji 10-letnich rentowności zeszły poniżej poziomu 6,70%, gdy jeszcze na początku miesiąca były to okolice 8,50%.

W tym tygodniu dominującą pozycją w kalendarzu makroekonomicznym będą publikacje wstępnych szacunków CPI w krajach strefy euro. Dynamika cen w Niemczech w listopadzie zostanie opublikowana we wtorek. W poprzednim miesiącu inflacja CPI przebiła poziom 10% i nalazła się najwyżej od 40 lat. Podobnie było w przypadku Francji, gdzie wskaźnik cen wzrósł do 6,2% r./r., najwyżej od 37 lat. W listopadzie dynamika inflacji prawdopodobnie znowu przyśpieszy, co będzie oznaczać, że szczyt inflacji w strefie euro jest jeszcze przed nami. Łączny szacunek dla strefy euro zostanie opublikowany w środę. Poza tym uwaga rynków skupi się na danych PMI. Według wstępnych szacunków aktywność w strefie euro skurczyła się piąty miesiąc z rzędu, aczkolwiek ostatnie dane sygnalizują coraz wolniejsze tempo spadku. Osłabia się również presja cenowa w związku ze słabszym popytem i złagodzeniem ograniczeń podaży.

Tydzień na globalnych rynkach zakończy się publikacją danych z amerykańskiego rynku pracy. Według oczekiwań w listopadzie przybyło 200 tys. nowych miejsc pracy, o 16 tys. mniej niż w październiku. Co więcej rynek oczekuje, że stopa bezrobocia wzrosła do 3,8% z 3,7% w poprzednim miesiącu. Lokalnie uwaga rynków skupi się przede wszystkim na wstępnym szacunku inflacji w Polsce (środa) oraz danych o PMI dla przemysłu (czwartek). W przypadku inflacji spodziewamy się, że roczna dynamika znalazła się w okolicy 18%. Razem z danymi CPI, GUS opublikuje finalne dane o PKB wraz z rozbiciem na poszczególne komponenty.

Wydaje się, że w tym tygodniu w przypadku krajowych blue chips może rozegrać się walka nawet o 1800 pkt. Przebicie wskazanego oporu dla części inwestorów mogłoby być potwierdzeniem, że ruch z ostatniego miesiąca nie jest korektą w trendzie spadkowym ale początkiem odwróconego negatywnego trendu trwającego od ponad roku. W negatywnym scenariuszu najbliższym wsparciem pozostaje poziom 1600-1650 pkt.

Ropa spada

Piotr Neidek, BM mBanku

Powrót po weekendowej przerwie europejskich graczy może okazać się bardziej wymagający, niż miało to miejsce w ostatnich tygodniach. Z jednej strony taniejąca ropa może generować pozytywne wrażenia co do oczekiwań inflacyjnych. Dzisiaj ceny WTI (-2,4%) przełamały kilkumiesięczne minima i kierują się w stronę 70 USD/bar. Z drugiej zaś niepokojąco przedstawiają się informacje o liczbie nowych zakażeń COVID-19 w Chinach. Mocno pod kreską jest miedź (-2%). Barierę dwóch procent przełamał Hang Seng Index (-2,1%) a indeks giełdy w Szanghaju jest najniżej notowany od ponad dwóch tygodni. Czerwień widać także w Tokio oraz Seulu. Liderem dzisiejszych notowań w Azji jest PSEi Index (+1,6%), jednakże świetne nastroje panujące na rynku kapitałowym na Filipinach raczej zostaną pominięte przez inwestorów ze Starego Kontynentu.

Poranne notowania kontraktów na niemiecki indeks blue chips tracą na wartości. Skala spadków nie jest zbyt okazała i wynosi -0,6%. Już trzeci tydzień mija, jak DAX pozostaje przyklejony do poziomu 14500 punktów i nie reaguje na to, co się dzieje na Wall Street. W zależności od punktu odniesienia (np. szczytu czy dołka z ostatnich trzech kwartałów) niemiecki benchmark wykazuje się i słabością jak i siłą jednocześnie. Taki dualizm może świadczyć o tym, że bykom brakuje pomysłu na dalsze wzrosty, ale są na tyle mocne, iż nie oddają swej pozycji niedźwiedziom. DAX już dwa tygodnie temu rozprawił się z sierpniowym szczytem a DJIA dopiero w piątek zaliczył ten cel. Z drugiej zaś niemiecki indeks pozostaje poniżej fibozniesienia 61,8% poprzednich spadków. Na uwagę zasługuje malejący impet wzrostów, co może wskazywać na zbliżającą się przecenę, korektę czy też nowy impuls bessy. Jak na razie DAX znajduje się powyżej 13500 punktów a to stawia byki z Deutsche Boerse w korzystnym świetle. Nie można jednak zapomnieć, że jak na razie opór 14700 pkt nie został pokonany a wskaźnik mierzący impet RSI wysyła negatywne sygnały w kierunku inwestorów.

Po czwartkowej absencji byków z Wall Street, piątkowa sesja przyniosła lekkie umocnienie amerykańskich indeksów. Nasdaq nie zdołał jednak wybić się górą z lokalnej konsolidacji. DJIA zaś finiszował powyżej sierpniowego szczytu. Z jednej strony jest to pozytywny sygnał dla rynku. Wyceny największych, amerykańskich spółek rosną, a po bessie nie wiele zostało już śladów. Z drugiej strony na wykresie DJIA widać klin. Formacja ta często ostrzega o kończących się wzrostach. Magnesem staje się podstawa trójkąta co mogłoby oznaczać, że jankeski indeks ma prawo wrócić w okolice 32000 punktów. Wówczas listopadowe wybicie stałoby się jedynie pułapką hossy i zaproszeniem do testu tegorocznych minimów.

W piątek zabrakło dwudziestu punktów do tego, aby doszło do wybicia spadającej gwiazdy. WIG20 zaliczył jedynie podejście pod 1764 pkt, a to za mało, aby formacja świecowa została zanegowana. Także strefa oporu wyznaczona przez zniesienie Fibonacciego 38,2% oraz sierpniowy szczyt, wciąż stanowią blokadę dla popytu. Z drugiej strony akcyjnym bykom udało się utrzymać indeks powyżej średniej dwustusesyjnej MA200_d. Brakuje zatem klarownych sygnałów co do dalszego kierunku rynku. W okresie maj-sierpień 2022 r. na bieżących poziomach już raz utknął indeks. Wówczas był to tylko odpoczynek przed kontynuacją bessy. Tym razem może być inaczej, gdyż w długim terminie WIG20USD oraz WIG20EUR obroniły długoterminowe wsparcia.