Jak ustaliliśmy, Ruch nie wyklucza bowiem samodzielnego startu w wartym 0,7 mld zł konkursie. To oznacza, że o trzyletnią umowę biłyby się już nie tylko Poczta Polska i InPost, ale również sieć kiosków.

W Ruchu nie chcą składać jednoznacznych deklaracji. Nie ukrywają jednak, że coś jest na rzeczy. – Jesteśmy gotowi do obsługi listów, zatem ewentualna decyzja o przystąpieniu do przetargu nie wymaga od nas specjalnych przygotowań – komentuje Izabela Cicha, rzeczniczka Ruchu.

Zdaniem analityków złożenie samodzielnej oferty przez Ruch wydaje się jednak mało prawdopodobne. Jak podkreślają, spółka posiada tylko świetnie rozwiniętą sieć punktów odbioru przesyłek. – Nie ma jednak ani sortowni, ani paru tysięcy doręczycieli – tłumaczy nam jeden z ekspertów.

Jego zdaniem możliwe jednak, że Ruch nawiąże współpracę z firmami kurierskimi lub mniejszym operatorem pocztowym, jak np. Speedmail. Ten ostatni przyznaje, że widzi wiele płaszczyzn współpracy z Ruchem, ale nie zamierza składać oferty w przetargu sądowym.

– Nie rozmawiamy na ten temat z siecią kiosków. Wolimy uniknąć problemów operacyjnych, z jakimi borykały się spółki, które wygrały ten przetarg dwa lata temu. Trudno byłoby nam spełnić wymogi konkursu. Działamy na terenie 150 miast, ale nie w całej Polsce, a to niezbędny wymóg, by złożyć ważną ofertę – twierdzi Janusz Konopka, prezes Speedmaila.

Sebastian Anioł, prezes InPostu, wątpi w sukces firmy zarządzającej kioskami. – Wypowiedzieliśmy Ruchowi umowę m.in. z powodu niespełniania oczekiwań jakościowych. Warto wspomnieć, że około 90 proc. zastrzeżeń z raportu UKE dotyczyło nie sieci InPostu, ale placówek Ruchu. Już od 6 lipca nie awizujemy korespondencji w Ruchu. Klienci oczekują obecnie od placówki pocztowej więcej, niż jest w stanie zapewnić kiosk Ruchu. Jesteśmy pewni, że zrealizowane podwyższenie jakości naszej sieci będzie miało znaczenie także w zbliżającym się przetargu na obsługę korespondencji sądowej – tłumaczy prezes Anioł.

Firmy mają czas na składanie ofert w przetargu sądowym do 26 sierpnia.