Czy Polacy stracą szanse na odszkodowania?

Publikacja: 09.01.2019 05:00

Joanna Smereczańska-Smulczyk prezes zarządu Ogólnopolskiej Izby Pośredników i Przedstawicieli Firm O

Joanna Smereczańska-Smulczyk prezes zarządu Ogólnopolskiej Izby Pośredników i Przedstawicieli Firm Odszkodowawczych „Pomoc Poszkodowanym”

Foto: materiały prasy

Do Sejmu trafił senacki projekt ustawy o świadczeniu usług w zakresie dochodzenia roszczeń odszkodowawczych (wnioskodawca: senator Grzegorz Bierecki), której zapisy mogą uniemożliwić Polakom uzyskanie odszkodowań, gdy ucierpią w wypadkach komunikacyjnych, podczas pracy czy poniosą szkody na zdrowiu na skutek błędu medycznego.

6 mld zł – szacuje się, że tyle w ostatnich latach 2000 polskich firm odszkodowawczych zatrudniających 100 tys. pracowników wywalczyło od towarzystw ubezpieczeniowych dla ofiar wypadków.

Takie uszczuplenie finansów nie jest na rękę ubezpieczycielom, którzy co do zasady nie informują poszkodowanych o możliwości uzyskania odszkodowania z polisy OC sprawcy wypadku, zdecydowanie zaniżają kwoty wypłat i przedłużają procedury, aby zniechęcić do starania o roszczenia. To wszystko w czasie, gdy poszkodowany potrzebuje środków na jak najszybsze rozpoczęcie leczenia i rehabilitacji.

Kuriozalne jest to, że to Polska Izba Ubezpieczeń – czyli naturalny przeciwnik firm odszkodowawczych, reprezentujący towarzystwa ubezpieczeniowe – jest pomysłodawcą i inicjatorem zapisów projektu. Już pierwsze posiedzenie Parlamentarnego Zespołu na rzecz Wspierania Przedsiębiorczości i Patriotyzmu Ekonomicznego, który zebrał się w grudniu, by omówić propozycje ustawy pokazało, że PIU nie ma merytorycznych argumentów na poparcie zmian w ustawie. Nawet posłowie koalicji rządzącej, obecni na posiedzeniu zespołu byli zdziwieni pomysłami inicjatorów ustawy i podkreślali, że proponowane zapisy są absurdalne i szkodzą interesom setek tysięcy Polaków.

Najbardziej niebezpieczny jest zapis ustawy zakazujący podpisywania umów o dochodzenie roszczeń w domu poszkodowanego, który po wypadku bywa zwykle unieruchomiony. Zakaz dotyczy też domów jego bliskich i miejsc położonych do 100 metrów od tych domów! Co ciekawe, zakaz obejmuje również gmachy użyteczności publicznej, a definicja „gmachu użyteczności publicznej" jest bardzo szeroka: to nie tylko budynki administracji publicznej, ale także ośrodki kultury, szkoły wyższe, domy opieki społecznej, banki, obiekty handlowe i gastronomiczne, turystyczne, sportowe, dworce, lotniska, a nawet biurowce. Las? Łąka? Tylko tam będziemy mogli rozmawiać z poszkodowanymi?

Warto podkreślić, że agenci ubezpieczeniowi nie podlegają żadnym obostrzeniom w tym zakresie. Polisę możemy kupić i podpisać wszędzie. To naruszenie konstytucyjnie zagwarantowanego prawa do wolności gospodarczej.

Z kolei zapis w projekcie nakazujący towarzystwom przekazywać całą kwotę odszkodowania bezpośrednio na konto poszkodowanego uniemożliwi szybką pomoc ofiarom wypadków. Obecnie duże firmy odszkodowawcze finansują leczenie i rehabilitację osób poszkodowanych, zanim towarzystwa ubezpieczeniowe wypłacą pieniądze. Przez zapisy nowej ustawy firmy odszkodowawcze nie będą miały na to środków. Nie kupią sprzętu ortopedycznego czy rehabilitacyjnego przed faktycznym uzyskaniem pieniędzy od towarzystwa. Firmy odszkodowawcze nie pokryją w imieniu klientów kosztów sądowych oraz niezbędnych płatnych opinii i ekspertyz biegłych różnych specjalizacji, lekarzy czy biegłych rewidentów w zakresie wyliczenia np. utraconych dochodów.

Co warto podkreślić, firmy odszkodowawcze pobierają wynagrodzenie tylko i wyłącznie po wygranej sprawie i po uregulowaniu należności przez towarzystwo – jest to premia za sukces.

Sprawy są często bardzo złożone, trwają średnio dwa lata, wymagają wielu analiz prawnych, orzeczeń lekarskich, opinii rzeczoznawców, gromadzenia dokumentów. W tym wypadku całe ryzyko firmy odszkodowawcze biorą na siebie.

Proponowana ustawa bardzo utrudni życie wszystkim kierowcom, zniesie możliwość bezgotówkowych rozliczeń napraw powypadkowych z warsztatami i wypożyczalniami aut. Gdy zdarzy nam się wypadek, będziemy musieli mieć przy sobie gotówkę, aby pomoc drogowa mogła odholować nam auto. Wielu kierowców nie będzie stać na profesjonalną naprawę i zrobią to domowym sposobem. To znacząco może wpłynąć na obniżenie bezpieczeństwa na drogach. Skala problemu jest bardzo duża, w 2017 r. w Polsce doszło do pół miliona kolizji drogowych.

Czy firmy odszkodowawcze są nam potrzebne? Oto przykłady dwóch spraw z ostatnich tygodni.

W wypadku samochodowym ginie pasażerka w ciąży. O zadośćuczynienie za śmierć jedynej córki stara się matka. Ubezpieczyciel przyznaje jej 14,7 tys. zł. Sprawę przejmuje firma odszkodowawcza. Przed sądem wykazuje, że trauma po stracie jedynego dziecka jest ciągle obecna. Sąd Okręgowy w Bydgoszczy przyznaje matce 69 tys. zł. Sprawa zostaje skierowana do apelacji. Sąd Apelacyjny w Gdańsku przyznaje matce łącznie 120 tys. zł.

Inna sprawa. 49-letni Grzegorz po wypadku ma liczne złamania kości twarzoczaszki, ostrą niewydolność oddechową. Wymaga stałej opieki, leczenia psychiatrycznego, nie może pracować, prowadzić samochodu, ma depresję i zaburzenia powonienia. Towarzystwo ubezpieczeniowe wypłaca mu 25 tys. zł. Kancelaria odszkodowawcza przygotowuje pozew do sądu. Wtedy ubezpieczyciel proponuje ugody: 150 tys. zł, a potem 175 tys. zł (czyli mógł zapłacić więcej). Pan Grzegorz decyduje się na proces. Wyrok Sądu Okręgowego w Gdańsku nie pozostawia złudzeń: dopłata 320 tys. zł dla pana Grzegorza.

Gdyby nie pomoc firm odszkodowawczych – w tych dwóch przypadkach towarzystwa ubezpieczeniowe wypłaciłyby poszkodowanym łącznie niespełna 30 tys. zł, a ostatecznie poszkodowani otrzymali 440 tys. zł. Czy firmy odszkodowawcze są potrzebne Polakom? To pytanie pozostawiam bez odpowiedzi...

Felietony
Dyskretny urok samotności
Felietony
LSME – duże wyzwanie dla małych spółek
Felietony
Złoty wciąż ma potencjał do aprecjacji, ale w wolniejszym tempie
Felietony
Jak wspominam debiut WIG20
Felietony
Wszystko jest po coś i ma znaczenie
Felietony
Znieczulica regulacyjna