Reklama

Nasza energetyka zabiega w Brukseli o złagodzenie skutków transformacji

Wydaje się, że coraz mniejsze są nadzieje na to, by reguła niesubsydiowania elektrowni emitujących więcej niż 550 kg CO2 na MWh zniknęła z rozporządzenia o wewnętrznym rynku wchodzącym do tzw. pakietu zimowego. Teraz gra toczy się o złagodzenie tego zapisu.
Filip Grzegorczyk, prezes Tauronu.

Filip Grzegorczyk, prezes Tauronu.

Foto: materiały prasowe

Naszym firmom energetycznym zależy najbardziej na tym, by kontrakty pozyskane w ramach rynku mocy (mechanizm wsparcia wytwarzania), o które będą walczyć po raz pierwszy w tym roku, mogły obowiązywać w całym okresie, na jaki zostały przyznane.

– Przejście z gospodarki opierającej się w 80 proc. na węglu na mniej emisyjną będzie dla nas procesem radykalnym. Potrzebne są czas i pieniądze. Jeśli zabraknie tych dwóch rzeczy, to nie będziemy mogli przekształcać się w kierunku wymaganym przez Unię Europejską – mówił Filip Grzegorczyk, prezes giełdowego Tauronu i wiceprezes Polskiego Komitetu Energii Elektrycznej (zrzesza polskich wytwórców prądu), podczas brukselskiej konferencji poświęconej sprawiedliwej transformacji. – Chcemy podążać za megatrendami, ale musimy to zrobić na własny, racjonalny sposób. Inaczej zmiany nie zyskają poparcia społecznego, a energetyka zostanie wydrenowana z pieniędzy na potrzebne inwestycje – dodał.

Wiosenna promocja -50% na Parkiet.com z NYT!

Wiosenna promocja dotyczy rocznej subskrypcji Parkiet.com w pakiecie z The New York Times.

Kliknij i poznaj warunki

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama