O ponad 7 proc., do 51 zł, drożały w poniedziałek po południu akcje Ciechu w reakcji na zapowiedź ogłoszenia wezwania przez KI Chemistry z grupy Kulczyk Investments. Należy do niej ponad 51 proc. akcji. Chce skupić pozostałe i wycofać spółkę z giełdy. Oferuje 49 zł za walor. To oznacza 29,3 proc. premii wobec średniej ceny ważonej wolumenem obrotu z ostatnich sześciu miesięcy oraz 14,9 proc. wobec średniej z trzech miesięcy.
Wycena pod lupą
KI Chemistry została inwestorem Ciechu w 2014 r. Od tego czasu wartość rynkowa spółki wzrosła (mocniej niż WIG). Sebastian Kulczyk swoje plany uzasadnia tym, że „utrzymywanie statusu spółki publicznej ogranicza możliwość szybkiego i elastycznego reagowania na dynamicznie zmieniające się uwarunkowania ekonomiczne, regulacyjne oraz geopolityczne, zawirowania na globalnych rynkach finansowych i surowcowych”.
Oferta przejmującego jest zbliżona do średniej ceny docelowej z ostatnich rekomendacji, ale analitycy, z którymi rozmawialiśmy, sygnalizują, że Ciech jest w ciekawym momencie – spadek cen surowców przy względnie stabilnych cenach produktów daje szanse na dobre wyniki za I półrocze 2023 r., a one jeszcze nie są w rekomendacjach zdyskontowane. Niewykluczone więc, że obecna oferta Kulczyka okaże się niewystarczająca dla inwestorów mniejszościowych. Jeśli Ciech zniknie z GPW, to zasili statystyki delistingów, które i tak są już niepokojące. Prawie 190 spółek wycofano z rynku w ostatniej dekadzie – wynika z szacunków „Parkietu”. W tym czasie debiutów było 160. Dane wyglądają jeszcze gorzej, jeśli nie będziemy uwzględniać firm z NewConnect. „Prawdziwych” debiutów w 2023 r. jeszcze nie było. W całym 2022 r. też nie. W sumie w ostatniej dekadzie było ich niespełna 100. Prawie o połowę mniej niż firm wycofanych.
– Aby odwrócić stosunek nowych spółek do opuszczających parkiet, potrzebujemy dłuższego okresu hossy na giełdach w połączeniu z lepszymi perspektywami gospodarczymi i powrotem inwestorów do handlu – mówi Michał Krajczewski, ekspert BM BNP Paribas Bank Polska.
Giełda pustoszeje
– Od lat jestem zdania, że rynek kapitałowy przestał być atrakcyjnym miejscem do pozyskiwania kapitału dla większości spółek. Stało się to za sprawą znacznego przeregulowania, a dodatkowo wzrostu aktywów funduszy, który sprawił, że mniejsze spółki nie są w większości w sferze zainteresowania większości inwestorów instytucjonalnych. Na rynek trafiają albo małe firmy z ryzykownych branż, albo te z portfeli dużych funduszy VC. Nie dziwi mnie więc, że kolejna duża firma znika w GPW – komentuje Marcin Materna, szef działu analiz BM Banku Millennium. Dodaje, że problemem GPW jest spadek zainteresowania nią zagranicznych inwestorów (pochodna traktowania spółek z udziałem Skarbu Państwa jako takich, których wyłącznym właścicielem i dysponentem zysków czy stanowisk jest SP) oraz – skądinąd słuszny – trend dywersyfikacji portfeli klientów o rynki zagraniczne.
– Tym samym nie widzę specjalnie szans na wzrost zainteresowania GPW ze strony inwestorów, tym bardziej że w dalszym ciągu jej kompozycja sektorowa jest dość mało atrakcyjna w szybko zmieniającej się strukturze gospodarki światowej – podsumowuje Materna.
Z kolei Sobiesław Kozłowski, szef działu analiz Noble Securities, podkreśla, że rolą rynku jest przyciąganie spółek potrzebujących kapitału lub właścicieli dążących do weryfikacji rynkowej wyceny i zmonetyzowania części majątku. Relatywnie niskie wyceny, tzn. przy cenie do wartości księgowej poniżej jedności, zachęcają do ogłaszania wezwań do sprzedaży akcji, co w długim terminie może świadczyć o atrakcyjnych wycenach do kupna spółek.
– Natomiast wysokie mnożniki P/BV na WIG i dodatnie roczne stopy zwrotu na WIG zachęcałyby do wzrostu liczby IPO – mówi Kozłowski. Dodaje, że argumentem Ciechu za wezwaniem są znaczące inwestycje, co może być wyzwaniem dla spółki publicznej przy wysokich stopach procentowych.