Praca maklera instytucjonalnego to praca indywidualna czy zespołowa?

I taka, i taka. Bez zespołu, w pojedynkę, to na pewno nie będzie to działać i nawet potencjalnie najlepsza osoba nie będzie w stanie sprostać wymaganiom klientów. Potrzebna jest współpraca i operacyjna, i koncepcyjna. Wymiana pomysłów, poglądów, wspieranie się i uzupełnianie są konieczne. Ale też trzeba samemu odrobić swoją lekcję. Śledzić rynki, szukać, dociekać. Próbować „wejść w buty klienta” i ocenić, jakie ekspozycje są w danym momencie najbardziej atrakcyjne, zestawiając ze sobą ryzyko i potencjalną nagrodę, a swoje pomysły weryfikować dyskusją z zarządzającymi z instytucji finansowych.

Co stanowi o sile zespołu maklerów na rynku?

Różnorodność. Potrzebne są osoby z zacięciem bardziej jako „sales”, czyli pomysły, śledzenie rynków, ale również takie z zacięciem do porządnej egzekucji zleceń klientów. Ważny jest też aspekt radzenia sobie z nową technologią, bo wdrażania tej jest obecnie w branży bardzo dużo.

Dobrego maklera da się wyuczyć, czy musi mieć to „coś”?

Na pewno potrzebna jest pasja do rynków finansowych i zacięcie, jeżeli chodzi o zgłębianie tychże, ale chyba najważniejsza jest tu ciężka praca.

Ile maklerzy mają dzisiaj do powiedzenia na rynku?

Cały czas dużo. Klienci chętnie podejmują tematy rynkowe z maklerami i o nich dyskutują. Oczywiście ciągle mamy też kwestię dostarczania płynności, czyli dużych, blokowych ilości wolumenu klientom instytucjonalnym, którzy tego potrzebują. Tu dalej, pomimo rozwoju technologii także i w tej materii, nie ma nic lepszego niż makler.

Co się tak naprawdę liczy w takich warunkach rynkowych, jak w 2022 r.?

Pewnie to samo, co zawsze, bo każdy rok jest na swój sposób ciekawy. Trzeba mieć otwartą głowę i dużo chęci do pracy przez wiele, wiele godzin dziennie.

Rola maklerów będzie ewoluowała? W jakim kierunku?

Na pewno ciągle kluczem będzie koncentracja na kliencie i jego potrzebach, a te się przez ostatnie lata zmieniały i pewnie dalej będą się zmieniać. Mamy swoje zakłady, w którą stronę, ale tak jak to bywa na rynkach – prawie na pewno będzie jeszcze inaczej, niż się spodziewamy i będzie trzeba szybko reagować i dostosowywać się do tych niedających się teraz przewidzieć wydarzeń. To, co jest faktem, to to, że rynki stają się coraz szybsze, pojawia się coraz więcej technologii i za tym trzeba nadążać, ale też jest to ciekawe wyzwanie, które uatrakcyjnia pracę maklera. Na nudę nie ma i nie będzie narzekania.

Technologia, o której pan wspomina, dla takich zespołów jak wasz też już jest wsparciem, czy na razie jest to głównie konkurencja? Nie da się przecież ukryć, że zdalni członkowie GPW, którzy są dominującą siłą na naszym rynku, mocno inwestują w technologię i się nią wspierają na rynku.

Zdecydowanie jest już wsparciem i dla nas. Mamy masę narzędzi, które czynią naszą pracę efektywniejszą i pozwalają poświęcić czas na rozwój w nowych dziedzinach. Wspomniałem również o wielu obszarach naszej działalności, ponieważ nie samym GPW nowoczesny desk maklerów instytucjonalnych dziś żyje. Co więcej, to właśnie też technologia umożliwia nam rozwój w tych nowych sferach rynków finansowych, co kiedyś dla podmiotów skali polskich biur i domów maklerskich było nieosiągalne.

Jakie wy macie plany jako zespół?

Dalej grać swoje. Czyli dzięki ciężkiej pracy i zaangażowaniu oferować klientom produkty dopasowane do ich potrzeb. Chcemy, żeby były one naprawdę wysokiej jakości. Wiemy, że jest jeszcze miejsce do poprawy w zasadzie w każdym z wielu obszarów naszej działalności, ale wiemy też, że jesteśmy w stanie tę poprawę osiągnąć.