W poniedziałek kurs akcji Idea Banku, mimo silnych zwyżek na początku sesji, spadał po południu o 19 proc., do 6,38 zł. Walory Getin Noble zyskały na porannym fixingu 34 proc. i handel prowadzono już po 0,95 zł, ale popołudniowy fixing przyniósł 8-proc. przecenę, do 0,65 zł.
5 mld zł płynności?
Obroty akcjami obu banków Leszka Czarneckiego, a szczególnie Idei, były wyraźnie wyższe niż średnia z ostatnich trzech miesięcy. Być może niektórzy inwestorzy zdecydowali się na realizację zysków. A te w ostatnich paru tygodniach były gigantyczne. Od końcówki stycznia akcje Idea Banku podrożały maksymalnie o 220 proc., a od dołka z listopada – aż o 370 proc. W przypadku Getin Noble wzrost był nieco mniejszy, ale również imponujący – odpowiednio 130 proc. i 200 proc.
Jednak zanim kurs odbił, roczne stopy zwrotu były ujemne i sięgały ok. 90 proc. w przypadku Idei i 80 proc. w Getinie, notowania więc były bardzo mocno zdołowane, do czego przyczyniły się słabe wyniki biznesowe obu banków, ale katalizatorem spadków była listopadowa afera KNF, która dotyczyła także Leszka Czarneckiego i Getinu. W przypadku Idei problemem są też sprawy postgetbackowe.
Notowania banków są już powyżej kryzysu z połowy listopada, gdy dotknęła ich burza medialna wokół afery KNF. Niektórzy klienci zdecydowali się wycofać część depozytów i problemy płynnościowe były na tyle duże, że konieczne było wsparcie płynnością z Narodowego Banku Polskiego. Analitycy wskazują, że mogło chodzić o 5 mld zł pożyczki zabezpieczonej aktywami tych banków.