Początek jesieni na globalnych rynkach przebiega pod znakiem podliczania strat po ostatniej fali gwałtownej wyprzedaży praktycznie wszystkich aktywów. Pytanie, w którą stronę zmierzają giełdy, zaczęło finansistów nurtować nawet bardziej niż to, w jaki sposób będzie dalej przebiegał kryzys energetyczny.
Niepokoić może ponura analogia obecnego zachowania giełdy nowojorskiej do tego z lat 2006–2008 (wykres 1). Załamaniu cen akcji towarzyszyło skokowe umocnienie dolara i to właśnie jego zachowanie może przesądzić o rynkowej koniunkturze na najbliższe miesiące (wykres 2). Kształt wykresu kursu euro do złotego wskazuje jednak, że krajowa waluta może jeszcze mieć potencjał spadkowy (wykres 3).