Po spektakularnych wzrostach indeks S&P 500 notuje równie spektakularne spadki. Taki jest skutek napędzania rynku euforią inwestorów. Czy mamy obecnie do czynienia z podobną sytuacją? Zdaję się na to wskazywać zestawienie na wykresie indeksu S&P 500 ze stopą zysku – która już spada, podobnie jak miało to miejsce w czasie kryzysu po pęknięciu bańki internetowej – czyli po okresie euforii na giełdach całego świata, w latach 1995-2001 związanej ze spółkami z branży informatycznej i z pokrewnych sektorów – i jak to było w przypadku nabrzmiewającej bańki na rynku nieruchomości przed kryzysem 2008-2009.
Liczą się fundamenty. Warren Buffett najpierw sprzedał akcje linii lotniczych, potem pozbywał się walorów banków. A idiotą na pewno nie jest – podkreślają niektórzy.
To nie euforia, to efekt ogromnej płynności i bliskim zeru stopom – uważa część analityków. To są prawdziwe fundamenty. Buffett i jego Berkshire Hathaway w ostatnim czasie nie ma szczęścia do inwestycji i pozostaje w tyle za szerokim rynkiem. W I kwartale konglomerat miał 50 mld USD straty. To m.in. efekt stawiania w ostatnim czasie na akcje linii lotniczych. Jak pisaliśmy, na corocznym zgromadzeniu Buffett powiedział akcjonariuszom, że inwestowanie w linie lotnicze było błędem. Konglomerat sprzedał również 84 proc. ze swoich akcji Goldman Sachs. Papiery banku inwestycyjnego staniały w I kwartale o blisko 30 proc.
Tymczasem S&P 500, który w poniedziałek odrobił już całość tegorocznych strat, we wtorek stracił 0,78 proc. Po sześciu wzrostowych sesjach stratę zanotował również Dow Jones Industrial. Spadały bowiem notowania linii lotniczych, spółek odzieżowych i operatorów wycieczek, wcześniej rosnące na fali optymizmu w związku z odmrażaniem gospodarki. Pytanie, czy to tylko realizacja zysków. A Nasdaq osiągnął w trakcie wtorkowej sesji nowy rekord wszech czasów i – jak podkreśla Patryk Pyka, analityk DI Xelion - jednocześnie po raz pierwszy sięgnął okrągłego poziomu 10 000 pkt. - Wprawdzie nie od dziś wiadomo, że rynki akcyjne wyceniają przyszłość, a nie teraźniejszość, jednak rekordy w środku recesji niewątpliwie mogą wprowadzać w konsternację niejednego analityka czy inwestora – podsumowuje Pyka.