Technologie

Po debiucie Huuuge: zimny prysznic dla rynku IPO

Inwestorzy, którzy kupili akcje producenta gier w ofercie publicznej, nie mają na razie powodów do zadowolenia. Czy w najbliższym czasie kurs zacznie odbijać?

Kapitalizacja spółki Huuuge, której szefem jest Anton Gauffin, wynosi niespełna 4 mld zł. Jest nieznacznie wyższa od wyceny PlayWaya i Ten Square Games.

Foto: materiały prasowe

WIG.GAMES zaczął tydzień od niemal 2-proc. spadków, a spółką, która najmocniej ciągnęła go w dół, było Ten Square Games. Ono z kolei taniało solidarnie z piątkowym debiutantem, spółką Huuuge, również działającą w sektorze gier mobilnych.

Notowania pod presją

W poniedziałek po południu kurs Huuuge utrzymywał się poniżej ceny z IPO (50 zł), oscylując w okolicach 47-48 zł. Inwestorzy nie kryją rozczarowania – liczyli na świetny debiut, bo redukcja zapisów w IPO była bardzo wysoka i biorący udział w ofercie dostali zaledwie ułamek tego, na co się zapisali (w transzy detalicznej redukcja sięgnęła 97 proc.). Mimo to popyt nie jest w stanie wygrać z dużą podażą akcji, która od piątku konsekwentnie nie pozwala kursowi rosnąć.

Zdaniem ekspertów za taką sytuację odpowiada kilka czynników. Przede wszystkim wycena Huuuge w IPO wcale nie była niska (ale Allegro również sprzedawało się drogo, a debiut miało spektakularny). Analitycy wskazują również, że podczas IPO Huuuge zwiększono pulę akcji dla inwestorów instytucjonalnych i zmniejszono dla indywidualnych. Z reguły podczas debiutów ci pierwsi dokupują, co pomaga kursowi. Tego oczekiwali inwestorzy indywidualni, a kiedy zobaczyli, że sytuacja nie rozwija się po ich myśli, spanikowali, co przyczyniło się do efektu kuli śnieżnej.

Foto: GG Parkiet

Kurs w piątek spadał nawet o 10 proc., natomiast pod koniec sesji giełdowej został „podciągnięty" do 49,5 zł, co implikowało 1-proc. spadek w stosunku do ceny z IPO. Rynek zastanawia się, na ile została już wykorzystana opcja stabilizacyjna, która zakłada możliwość nabywania przez tzw. menedżera stabilizującego nie więcej niż 3,33 mln akcji za łącznie 166,6 mln zł. Nie brak głosów, że została już wykorzystana w całości (na razie nie ma oficjalnych informacji w tej sprawie).

Uwagę zwraca duża podaż akcji po cenie niższej niż w IPO. Mogą za nią odpowiadać po części „starzy" akcjonariusze, którzy nie mieli lockupów (około 7 proc. kapitału). Z prospektu emisyjnego wynika, że umowy ograniczające zbywalność akcji dotyczą łącznie nieco ponad 68 mln sztuk (stanowiących ok. 93 proc.).

W piątek wartość obrotów akcjami Huuuga była ponadprzeciętnie wysoka. Właściciela zmieniło niemal 13,7 mln akcji, co dało obrót rzędu 682 mln zł. Warto też odnotować zrealizowane po piątkowej sesji dwie duże transakcje pakietowe: właściciela zmieniło w nich ponad 22 mln akcji, o wartości przekraczającej 1,1 mld zł. Na razie brak szczegółów dotyczących tych transakcji.

W poniedziałek obrót akcjami Huuuge podczas sesji również był wysoki, ale już zdecydowanie niższy od piątkowego. Do godz. 16 właściciela zmieniły akcje o wartości około 50 mln zł.

Debiuty pod lupą

Po zakończeniu oferty wiodącymi akcjonariuszami spółki są: Anton Gauffin, jej założyciel i dyrektor generalny, oraz The Raine Group. Studio przeprowadziło ofertę wartą niemal 1,7 mld zł – największą w historii polskiego sektora gier. Dotychczasowi akcjonariusze sprzedali w IPO akcje warte około 1,1 mld zł, a do spółki trafiło niemal 0,6 mld zł. Pieniądze grupa przeznaczy przede wszystkim na przejęcia.

Cała oferta Huuuge bez problemu znalazła nabywców – podobnie jak w przypadku dwóch dużych wcześniejszych IPO, czyli Allegro i PCF. Tam jednak pierwszego dnia notowania mocno poszły w górę. Czy słabszy debiut Huuuge może negatywnie wpłynąć na rynek ofert pierwotnych?

– Spółka Huuuge nie była tanio sprzedawana. Nie wszystkie debiuty firm sektora z sektora gier przynoszą zyski od razu na debiucie. Każda oferta powinna być analizowana oddzielnie w kontekście ceny. Tak jak nie wszystkie akcje na giełdzie rosną gdy jest hossa, tak samo nie wszystkie debiuty dają zarobić. Moim zdaniem rynek jest tak rozgrzany, że IPO w dalszym ciągu będą cieszyły się powodzeniem, ale inwestorzy będą po prostu ostrożniejsi, zwłaszcza instytucjonalni – komentuje Marcin Materna, dyrektor działu analiz Millennium DM.

Producenci gier stanowią największy odsetek debiutantów na przestrzeni ostatnich lat – zarówno na rynku głównym jak i na NewConnect. Ale jeśli chodzi o rynek główny, to aktualnie na horyzoncie mamy IPO przedsiębiorstw również spoza tej branży. Mowa tu m.in.o biotechnologicznej firmie Captor Therapeutics, telekomunikacyjnym Emitelu oraz należącym do grupy giełdowego R22 Vercomie. Prospekty emisyjne tych spółek zostały już złożone do Komisji Nadzoru Finansowego.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.