Technologie i IT

Gry wideo. Koniec z naciąganiem na mikrotransakcje?

Organizacja klasyfikacji gier wideo dostrzegła problem branży.
Foto: AFP

Producenci gier na całym świecie, w tym rodzime spółki notowane na GPW, coraz chętniej sięgają po tzw. mikrotransakcje, których użytkownik może dokonywać w trakcie rozgrywki. Dla game developerów to sposób, aby zwiększyć przychody. Problem w tym, że nie wszystkim graczom takie rozwiązanie odpowiada. Sprawą zainteresowała się więc PEGI (Pan European Games Information) – organizacja, która nadzoruje i rozwija europejski system klasyfikacji gier wideo. Wprowadzi ona pod koniec br. nowe oznaczenie, które będzie umieszczane na pudełkach z grami, a poinformuje rodziców o ewentualnych zakupach w trakcie rozrywki.

Oferowanie w czasie cyfrowej zabawy drobnych, choć coraz częściej wcale nie takich małych, zakupów robi się standardem. Gracze kupują broń, tzw. skórki, ulepszają wirtualne postaci. Takie opłaty wprowadzane są nie tylko w coraz popularniejszych bezpłatnych grach (tzw. free to play), jak „Fortnite", ale i tych, których już sam zakup to spory wydatek (np. „Battlefield" czy „FIFA").Coraz częściej dochodzi też do zwykłego naciągania graczy. Już dziś – jak wynika z danych Ipsos – 40 proc. rodziców dzieci grających w gry przyznaje, że dokonują one takich zakupów. 2 proc. rodziców nie kontroluje tego typu wydatków. – Mikrotransakcje w grach stały się powszechne i konieczne jest zapewnienie identycznej informacji konsumentom korzystającym zarówno z cyfrowych, jak i fizycznych form dystrybucji – mówi Simon Little, dyrektor PEGI. – Chcemy uświadomić rodzicom istnienie opcjonalnych zakupów w grze – dodaje.

Tematem płatności w grach zainteresowała się już Bruksela. Nie chodzi jednak o wszystkie zakupy tego typu, lecz jedynie o ukryty w grach wideo hazard (opłaty za losową nagrodę – tzw. loot box) oraz sytuacje, gdy zwycięstwo w cyfrowej zabawie uzależnione jest od mikrotransakcji. Robert Łapiński, wydawca magazynu „Pixel", zaznacza, że w ten sposób deweloperzy chcą zarabiać więcej na swoim produkcie. Prezes studia Nano Games Michał Litworowski twierdzi, że może to budzić wątpliwości etyczne. Zwłaszcza w grach wieloosobowych, gdzie zamożni gracze mają przewagę nad biedniejszymi.

O zakazie takich praktyk w UE apelował kilka miesięcy temu minister sprawiedliwości Belgii. Polski resort technologii nie wyklucza przeprowadzenia konsultacji z branżą gier wideo w tej sprawie.


Wideo komentarz