Zmarł kompozytor Krzysztof Penderecki. Był kolekcjonerem sztuki i antyków. Kilkadziesiąt lat temu obserwowałem przygody kolekcjonerskie Pendereckiego. Kompozytor kupił dwór w Lusławicach. Przed wojną pomieszkiwał tam malarz Jacek Malczewski. We dworze wisiały jego obrazy. Penderecki kupił dom, a inny kolekcjoner kupił wiszące w nim obrazy. Kupił je artysta operowy Wiesław Ochman.
W Playboyu (marzec 1994) pisałem o Krzysztofie Pendereckim. Zacytowałem m.in. poniższą wypowiedź na temat, jak ważne jest budowanie wizerunku. Ta refleksja dotyczy nie tylko artystów, ważna jest także w prowadzeniu biznesu.
Krzysztof Penderecki: „Człowiek, który chce zrobić wielką karierę, musi mieć styl. Jeśli go nie ma, zatrzymuje się w jakimś malutkim, tanim hoteliku, nie umie zachować się przy stole, czy ucieka po koncercie, nie spotyka się z ludźmi, nie zaprosi nikogo na kolację itd., itd., to taki człowiek nie ma na świecie żadnych szans (...). Znam bardzo dobrych polskich dyrygentów, którzy całe życie wchodzą bocznymi drzwiami, więc nigdy nie uda im się zrobić kariery".
Styl, o którym mówił kompozytor, to także otoczenie, w jakim na co dzień żyjemy. Trudno wyobrazić sobie biografię Pendereckiego bez dzieł sztuki we dworze w Lusławicach, bez prywatnego parku, który sam zaprojektował i z pasją wzbogacał.
Stan niepewności
Rynek sztuki jest rozgrzany. Gdybym miał do sprzedania obraz, starałbym się go sprzedać możliwe jak najszybciej. Oczywiście nie wiemy, co będzie jesienią. Najciekawsze wydarzenia przed nami! Na razie jest tak, że w lutym i w marcu odbyło się mniej więcej tyle samo aukcji, ile w dobrych minionych latach. W marcu odwołano niektóre licytacje, przesunięto je na dalsze terminy. Jednak w sumie odbyło się 31 aukcji sztuki, tak jak w poprzednich latach.