Surowce i paliwa

Tamar Resources prosi o wstrzymanie likwidacji kopalni Krupiński

George Rogers, dyrektor zarządzający Tamar Resources prosi polskie władze o wstrzymanie likwidacji kopalni Krupiński. - Godząc się na transakcję z Tamar nie ma pan nic do stracenia i bardzo wiele do zyskania – napisał w liście do ministra energii.
Foto: Bloomberg

Dotarliśmy do treści pism, które brytyjski inwestor, chcący wznowić wydobycie węgla w kopalni Krupiński, wystosował w poniedziałek do szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Michała Dworczyka i ministra energii Krzysztofa Tchórzewskiego. George Rogers w liście do Dworczyka skarży się na ministra energii. - Resort wciąż odmawia nam współpracy, zasłaniając się szeregiem niekończących się powodów, dlaczego kopalnia nie powinna zostać ponownie otwarta – czytamy w liście. Inwestor przekonuje, że sprzedając kopalnię Polska nie ma nic do stracenia, a wznowienie wydobycia przyniesie korzyści gospodarce i mieszkańcom Śląska. - Polski rząd nie powinien zmarnować takiej okazji, tylko dlatego, że minister nie chce przyznać publicznie, że nie powinien był oddać kopalni do likwidacji – kwituje Rogers.

Zapewnia też, że nie ma żadnego interesu w tym, by stawiać w trudnej sytuacji Jastrzębską Spółkę Węglową. To JSW zamknęła kopalnię Krupiński, która przez lata przynosiła jej straty. Teraz jest ona likwidowana z pieniędzy z budżetu państwa, na co zgodziła się Komisja Europejska. Tamar Resources chce oddać całą pomoc publiczną, otworzyć kopalnię na nowo, a także przejąć sąsiadującą z nią koncesję, którą posiada JSW. Ma jej to umożliwić wydobywanie węgla koksowego. Wcześniej głównym produktem kopalni był węgiel energetyczny. Tamar deklaruje, że jest gotów zainwestować w Polsce ponad 600 mln zł, a pieniądze otrzyma od funduszu Greenston i instytucji finansowych. Resort energii podaje jednak w wątpliwość kondycję finansową Tamara.

Tamar przed podjęciem ostatecznej decyzji o inwestycji chciałby przeprowadzić badanie due dilligence kopalni. Jak dotąd nie dostał jednak na to zielonego światła. Resort energii wyjaśnił mu, że kosztowałoby to Skarb Państwa 67 mln zł.

- Brak zgody na transakcję spowoduje konieczność transferu zdecydowanie większej puli środków publicznych niż wyżej wspomniane i związana będzie z koniecznością pokrycia całości kosztów rekultywacji terenu po zamkniętej kopalni – ripostuje Rogers. - Dzięki naszej inwestycji Polska ma szansę zyskać znaczny zastrzyk środków dla budżetu państwa, nowe miejsca pracy związane z wykorzystaniem innowacyjnych technologii górniczych,a także przewagę geopolityczną. Na transakcji zyskać mogą również spółki skarbu państwa, jak np. JSW, do której koksowni trafi więcej węgla - pisze w liście do ministra energii.

Rogers wskazuje też, że – jak wynika z jego informacji – minister energii zlecił Spółce Restrukturyzacji Kopalń rozpisanie przetargu na projekt likwidacji szybów. - Co można uznać za poważny skandal – kwituje Rogers.


Wideo komentarz

Powiązane artykuły