REKLAMA
Czytaj e-wydanie
REKLAMA

Surowce i paliwa

Piotr Chęciński, KGHM: Chiński przemysł wraca na wyższe obroty

#PROSTOzPARKIETU | PIOTR CHĘCIŃSKI: na dziś produkcja i sprzedaż w grupie są niezakłócone

Gościem Adama Roguskiego był Piotr Chęciński, dyrektor departamentu komunikacji korporacyjnej KGHM.

Foto: parkiet.com

Porozmawiamy o wpływie koronawirusa, pandemii na grupę. Sama spółka matka zatrudnia w Polsce ponad 18 tys. osób, górników i hutników trudno wysłać na home office. Jak wygląda działalność operacyjna w polskich kopalniach i hutach?

Nie możemy sobie pozwolić na całkowity shutdown, zawieszenie działalności, nawet w najczarniejszym scenariuszu piece hutnicze muszą pracować, a w kopalniach musi być wypompowywana woda i wtłaczany tlen.

Nie mamy teraz oczywiście krytycznej sytuacji, pracujemy normalnie, w systemie zmianowym. Wprowadziliśmy już wcześniej pewne rozwiązania, m.in. wysłaliśmy na pracę zdalną osoby w wieku powyżej 65 lat z biur i centrali. Wprowadziliśmy zabezpieczenia, teraz wdrażamy rozbudowany system monitoringu w postaci termowizji: hutnicy i górnicy przyjeżdżający na zmianę będą mieć robiony pomiar temperatury. Proszę też pamiętać, że KGHM ma w grupie Miedziowe Centrum Zdrowia, czyli bardzo duży szpital w regionie, który specjalizuje się w badaniach i diagnostyce.

Działamy normalnie, bez zaburzenia ciągłości, to bardzo dobra informacja, mam nadzieję, że się to nie zmieni.

Produkcja to jedno, ale produkty trzeba jeszcze sprzedać. W skali globalnej wszyscy martwią się o Chiny, największego światowego konsumenta miedzi. W strukturze przychodów KGHM 25 proc. to Polska, po 14 proc. Chiny i Niemcy, na Wielką Brytanię przypada 12 proc. Jak wygląda teraz handel, czy jest popyt na miedź, czy są zakłócenia?

Nie odnotowaliśmy jak dotąd żadnego pogorszenia warunków handlowych, z czego jesteśmy bardzo zadowoleni. Negocjujemy harmonogramy dostaw, by były optymalne.

Jeśli chodzi o Chiny, to jest nasz kluczowy partner. Od kilku dni odnotowujemy istotną normalizację sytuacji. W Państwie Środka ruszył przemysł, oczywiście to decyzje na szczeblu rządowym stoją za tym, że przemysł jest przywracany do tego cyklu sprzed pandemii. Co za tym idzie, ryzyko związane z Chinami jest w tej chwili oceniane przez nas jako bardzo niskie.

Sytuacja jest dynamiczna, mam nadzieję że nie będzie się jakoś dynamicznie zmieniać. Dziś dane z Chin mówią o tym, że spora część zakładów ruszyła, przywracane jest 70–80, nawet 100 proc. wolumenu produkcji sprzed pandemii, co za tym idzie będzie zapotrzebowanie na miedź. Kluczową kwestią jest cykl zaopatrzenia, jeśli poradzimy sobie z dostawami, to nie upatrywałbym w Chinach większych problemów.

A jak sytuacja z koronawirusem wygląda w Chile, gdzie działa kopalnia Sierra Gorda? Zakład znajduje się pośrodku pustyni, ale pracuje tam mnóstwo ludzi, których trzeba dowozić.

Zgodnie z najświeższymi raportami z Sierra Gorda, kopalnia pracuje na pełną skalę, utrzymuje produkcję, nie ma zachorowań. W regionie są już stwierdzone pierwsze przypadki, nie jest ich dużo, nie mam informacji, by dotyczyło to naszych pracowników.

Sierra Gorda w 2019 r. zwiększyła produkcję o kilkanaście procent, cel na ten rok to skok o 30 proc. Skąd ta poprawa?

Udało się wprowadzić kilka fundamentalnych zmian i optymalizacji. Na podkreślenie zasługuje to, że zmiany nie pociągnęły za sobą nakładów finansowych. Przykładem działań może być synchronizacja remontów w całym zakładzie. Zmienił się management, mamy dobre relacje z pracownikami, ze związkami zawodowymi. Przypomnę, że w 2019 r. w Chile były niepokoje społeczne, niektóre kopalnie musiały wstrzymać działalność – ale nie Sierra Gorda.

Spójrzmy, co się dzieje, jeśli chodzi o otoczenie rynkowe. Miedź na LME kosztuje około 4,5 tys. USD za tonę, najmniej od 2016 r., w naszej walucie to poniżej 20 tys. zł. Przez dwa ostatnie lata KGHM nie płaci dywidendy. Jak może to wyglądać w tym roku – część firm zawiesza wypłaty, stwierdzając, że warto mieć gotówkę w zapasie, nie zadłużać się?

Dzisiejsza cena miedzi jest na pewno daleka od oczekiwań producentów. Wysoki obecnie kurs dolara powinien być dla KGHM wsparciem.

Co do dywidendy, przyglądamy się sytuacji na rynkach światowych. Zarząd jest pozytywnie nastawiony do samej idei dywidendy, nie negujemy możliwości wypłaty, ale musimy obserwować otoczenie. Nie wiemy, co wydarzy się za miesiąc, dwa, pół roku, trudno więc jednoznacznie deklarować, jaka decyzja zapadnie w sprawie dywidendy.

Pandemia nie jest jedynym wyzwaniem, z jakim KGHM przyjdzie się mierzyć. Komisja Europejska forsuje zielony ład. Przemysł metali nieżelaznych stanie przed koniecznością wypełnienia wyśrubowanych norm w zakresie redukcji emisji CO2. Konieczność zainwestowania w transformację energetyczną i OZE zbiegną się ze spodziewanym drastycznym wzrostem cen uprawnień do emisji. Tymczasem przemysł metali nieżelaznych ma nie być objęty systemem rekompensat. Co to oznacza dla KGHM?

Redukcja emisji gazów to konieczne wyzwanie, przed którym stoi przemysł, ale ta polityka musi być wdrażana w taki sposób, by przemysł ją przetrwał. Jako ósmy na świecie producent miedzi i – w zależności od roku – pierwszy, drugi czy trzeci producent srebra – bacznie przyglądamy się propozycjom KE, prowadzimy rozmowy na wielu płaszczyznach, wspiera nas administracja rządowa. Dziś nie ma opłacalnych, działających na wielką skalę technologii umożliwiających całkowitą dekarbonizację. Przyszłość pokaże, jak szybko takie technologie mogłyby zostać wdrożone i jakim kosztem. Na pewno restrykcyjna polityka KE doprowadziłaby pośrednio do wzrostu cen energii elektrycznej. Pytanie, jak obecna sytuacja wpłynie na tę politykę, czy dane z europejskiej gospodarki, które się pokażą w najbliższych miesiącach, nie spowodują pewnego przesunięcia planów.

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA