Parkiet TV

Drugie dno recesji o połowę płycej od pierwszego

Gościem Grzegorza Siemionczyka w środowym wydaniu programu „Prosto z parkietu” był Ernest Pytlarczyk, główny ekonomista banku Pekao.
Foto: parkiet.com

Już dwie firmy pochwaliły się wysoką skutecznością swojej szczepionki przeciw Covid-19. Obie zapewniają, że pierwsze dostawy ruszą jeszcze w tym roku. Na rynkach finansowych te doniesienia wywołały euforię. Inwestorzy zdają się wierzyć, że to poprawia perspektywy globalnej gospodarki. Czy te oczekiwania są uzasadnione, skoro obecnej fali pandemii szczepionki i tak już nie zgaszą, a wiosną i bez nich doszłoby do ożywienia?

Dla rynków finansowych doniesienia o szczepionkach są ważne, bo z dużą dozą prawdopodobieństwa wyznaczają punkt, od którego zaczyna się odliczanie do końca pandemii. Można w modelach zapisać już normalizację stóp procentowych w jakimś przewidywalnym czasie oraz powrót wyników finansowych firm do poziomu sprzed pandemii. Jeśli zaś chodzi o scenariusze makroekonomiczne na najbliższe miesiące, to dostępność szczepionek faktycznie niewiele je zmienia. Może jednak wpłynąć na skalę pakietów fiskalnych. Jeśli wiemy, że pandemia za kilka miesięcy się skończy, można wprowadzić bardziej agresywne pakiety antykryzysowe, żeby nie dopuścić do nadmiernego wychylenia koniunktury w dół i fali zwolnień. Od dwóch tygodni można myśleć, że większość branż za rok wróci do normalnego funkcjonowania, warto więc pomóc im przetrwać trudny okres. Przed informacjami o szczepionkach można się było o to spierać, bo wiadomo było, że wcześniej opracowanie szczepionek zajmowało co najmniej cztery lata.

Bez szczepionki należałoby się liczyć z trzecią falą pandemii, a być może nawet kolejnymi, a skoro to ryzyko zmalało, to rządy nie muszą oszczędzać amunicji na przyszłość i mogą więcej wydać na politykę antykryzysową teraz?

Dokładnie tak myślę. W sytuacji gdy na horyzoncie widać koniec kryzysu, pozwolenie na to, aby w gospodarce zaszły jakieś negatywne zjawiska z powodu braku wsparcia fiskalnego, byłoby dużym błędem. Oznaczałoby, że będziemy startowali z niższego poziomu aktywności ekonomicznej i niższego poziomu zatrudnienia.

Czy wasze dotychczasowe prognozy na 2021 r. były formułowane przy założeniu, że nie będzie już trzeciej fali pandemii i wiosną wracamy do normalności? Innymi słowy: czy informacje o szczepionce wpływają na to, jakiego wzrostu PKB można oczekiwać w przyszłym roku?

W naszych ostatnich prognozach, wskazujących na wzrost PKB Polski w 2021 r. o 4 proc., założyliśmy, że wiosną wrócimy do względnej normalności. Wcześniej oczekiwaliśmy w 2021 r. wzrostu o około 5 proc., ale wtedy zakładaliśmy, że skala drugiej fali pandemii będzie znacznie mniejsza. Teraz widzimy, że pierwszy kwartał przyszłego roku będzie jeszcze pod wpływem pandemii. Będzie już pewnie jakieś luzowanie restrykcji antyepidemicznych, ale do wiosny zachorowań będzie wciąż dużo, a aktywność ekonomiczna będzie stłumiona. Szczepionka może pozytywnie wpłynąć na perspektywy inwestycji, ale to jest coś, co będzie miało znaczenie dla wzrostu gospodarczego w 2022 r.

Ostatnie badania opinii publicznej sugerują, że połowa Polaków nie chce się szczepić przeciwko Covid-19. Bierzesz pod uwagę scenariusz, że niechęć wobec szczepionki będzie tak duża, że kolejne fale epidemii będą równie silne i destrukcyjne dla gospodarki jak obecna?

Literatura naukowa sugeruje, że wyszczepialność na poziomie 50–60 proc. społeczeństwa może zapewnić odporność stadną. Nawet przy takim stosunku do szczepionek, jaki pokazują ostatnie badania, może nam się udać tę odporność uzyskać. Myślę jednak, że postawy będą się zmieniały, jeśli po pierwszej fali wyszczepień ludzie zobaczą, że to jest bezpieczne. Komfort psychiczny, jaki da szczepienie się, w sytuacji gdy jest tyle zgonów na Covid-19 i takie powikłania po tej chorobie, moim zdaniem weźmie górę nad obawami wynikającymi z tego, że te preparaty powstają wyjątkowo szybko.

Jak oceniasz wpływ obowiązujących restrykcji antyepidemicznych na gospodarkę? Czy bieżące dane potwierdzają przypuszczenia, że paraliż gospodarki nie jest tak silny jak wiosną?

W całej Europie aktywność ekonomiczna jest bardzo powiązana z mobilnością społeczną. Śledzenie mobilności pozwala więc ocenić dość dobrze koniunkturę w gospodarce. Wygląda na to, że spadek aktywności jest mniej stromy niż wiosną. Zaczął się mniej więcej w połowie września i jeszcze nie osiągnął dna. Widać jednak, że to dno nie będzie tak głęboko, jak wiosną, zapewne gdzieś w połowie drogi. Spodziewamy się, że w IV kwartale spadek PKB wyniesie 4–5 proc. w ujęciu kwartał do kwartału (w porównaniu do 9 proc. w II kwartale – red.).

Czy jest możliwe, że optymizm na rynkach finansowych doprowadzi do przeceny obligacji skarbowych, do wzrostu ich rentowności, i w ten sposób utrudni rządom łagodzenie trwającej wciąż recesji?

To mogłoby się zdarzyć, gdybyśmy mieli opaczną komunikację ze strony banków centralnych. Gdyby zaczęły one wysyłać huraoptymistyczne sygnały, rynki potraktowałyby to jako zapowiedź normalizacji polityki pieniężnej. Ale jesteśmy od tego bardzo daleko. Szefowa EBC Christine Lagarde już powiedziała, że szczepionka nie wpływa za bardzo na prognozy makroekonomiczne. Pandemia doprowadziła do największego wzrostu zadłużenia rządów od II wojny światowej. Z czegoś takiego można wyjść tylko drogą represji finansowych, czyli utrzymywania nieadekwatnie niskich w stosunku do poziomu inflacji stóp procentowych. Rynki finansowe, pamiętając o błędach, jakie popełniono po kryzysie zadłużeniowym w strefie euro, nie nastawiają się na szybką normalizację polityki pieniężnej. Zanosi się na długi okres zerowych stóp procentowych, także w Polsce.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.