Parkiet TV

Drugie półrocze na GPW nie tak dobre?

O sytuacji na rynkach w programie „Prosto z Parkietu” mówi Kamil Cisowski, dyrektor zespołu analiz i doradztwa inwestycyjnego DI Xelion.
Foto: parkiet.com

Po sporych spadkach na giełdach w poniedziałek kolejne dwie sesje przyniosły nadrobienie strat. Czy podobnych nagłych przecen można się jeszcze spodziewać?

Z dzisiejszej perspektywy to poniedziałkowe tąpnięcie nie zasługuje raczej na miano korekty. To prawdopodobnie typowe jednodniowe załamanie przy niskiej płynności. Chyba jesteśmy tak przyzwyczajeni do tego, że giełdy rosną, że takie normalne zjawiska jak poniedziałkowe spadki budzą niepokój. Od początku ocenialiśmy, że nie do końca widać fundamentalne źródło tej przeceny. Była uzasadniana rozwojem sytuacji pandemicznej na świecie, m.in. wariantu delta, ale to takie „dyżurne wytłumaczenie". Nie widziałem, aby weekend doszło do jakiegoś przełomu. Oczywiście sytuacja związana z wariantem delta w Azji jest poważna, widać spory wzrost zachorowań i śmiertelność w krajach z niskim poziomem zaszczepienia. Jednak w skali świata wariant delta nie jest poważnym ryzykiem dla rynku akcji. Przynajmniej dopóki nie będzie pandemii na dużą skalę w Chinach lub innych krajach, które są ważne z perspektywy łańcucha dostaw, takich jak Tajwan czy Wietnam.

Teraz na pierwszy plan wrócą wyniki finansowe spółek? Rezultaty tych amerykańskich do tej pory są dobre.

Ostatnio wyniki spółek były zawsze lepsze od oczekiwań, przez trzy ostatnie kwartały były lepsze o kilkanaście do ponad dwudziestu punktów procentowych. Ten sezon biorąc pod uwagę dynamikę zysków rok do roku będzie jednym z najlepszych w historii, a na pewno od 2009 r. Przed rozpoczęciem sezonu oczekiwano dynamiki rzędu 65 proc. rok do roku, teraz to już ponad 70 proc. Jeśli sezon wynikowy ma stać się pozytywnym impulsem dla amerykańskiego rynku akcji, to ta zagregowana dynamika musi przekraczać 75 proc. To tylko jeden z warunków, kolejny to odpowiedni tzw. forward guidance (wskazania spółek co do perspektyw wyników – red.).

Czy teraz należy spodziewać się większej zmienności na rynkach? Możliwa jest korekta sięgająca 15 proc.?

Zmienności większej można się spodziewać, przyszły tydzień będzie najważniejszy podczas tych wakacji, przynajmniej jeśli chodzi o wydarzenia, które możemy przewidzieć. Od wtorku do czwartku będą publikowane najważniejsze raporty, więc sesje od środy do piątku będą bardzo ważne. One mogą wskazać dalszy kierunek. Widzimy dwa zasadnicze ryzyka mogące być źródłem potencjalnej przeceny. Ostatnio rynek zaczął nadmiernie obawiać się o wzrost gospodarczy, a mocno lekceważy ryzyka inflacyjnej. O ile jeszcze w marcu, przed całą serią niespodzianek inflacyjnych, rentowności 10-letnich obligacji skarbowych wynosiły 1,75 proc. a dołki w tym tygodniu były na poziomie o 0,6 pkt proc. niżej. Rozumiem argumenty, że np. wzrost cen używanych aut jest tymczasowy, a może nawet z perspektywy Fed wpłynie na obniżenie inflacji, ale widzimy inne negatywne sygnały. Mimo tego poziomy rentowności obligacji są tak niskie, że nawet gdyby inflacja CPI w USA wynosiła nie 5,5 proc., ale 3 proc., to i tak byłoby nisko. Zatem mimo że zgadzamy się z prognozą, że inflacja będzie spadać, to jednak uważamy, że rynek niedoszacowuje ryzyk inflacyjnych. Naszym zdaniem ceny surowców, tam gdzie były bańki, zostały poddane korekcie. Niektóre surowce są nawet pod kreską licząc od początku roku. Teraz możliwa jest kolejna faza ruchu w górę. Jeśli na to nałoży się coś, czego również oczekujemy, czyli pozytywne niespodzianki na amerykańskim rynku pracy, to możemy zobaczyć duży zwrot w zakresie rentowności i obawy inflacyjne. To mogłoby być źródło przeceny.

Co może być drugim ryzykiem?

Naszym zdaniem jest to negatywny rozwój sytuacji pandemicznej na świecie, ale nie da się go przewidzieć wcześniej niż na kilka dni przed jego materializacją. Jednak dla nas nie wariant delta, przed którym dobrze chronią szczepionki, nie źródłem ryzyka. Jest nim ewentualne pojawienie się nowego, szybko rozprzestrzeniającego się wariantu, który mógłby grozić wysokim odsetkiem hospitalizacji i śmierci osobom, które już przeszły chorobę lub są zaszczepione istniejącymi szczepionkami.

Czy poważniejszy dla sygnał dla giełd może popłynąć ze strony banków centralnych?

Sytuacja EBC i Fed jest bardzo różna. W Europie, strefie euro, szczyt inflacji to 2 proc., ostatnio było obniżenie do 1,9 proc. a EBC zmienił cen inflacyjny na symetryczny. To pierwszy poważny epizod inflacyjny od przeszło dekady, a inflacja w Europie dopiero osiąga cel. Rynek oczekuje od EBC, aby ogłosił, że QE będzie wydłużane poza okres istniejącego terminu, czyli poza marzec przyszłego roku. Podwyżki stóp procentowych w strefie euro to temat nieco z pogranicza fantastyki. Możemy ich w najbliższych latach nie zobaczyć. W przypadku Fed oczekiwania są inne, wszyscy zakładają, że do końca III kwartału zostanie ogłoszony tzw. tapering, który może rozpocząć się na przełomie tego i przyszłego roku lub na początku II kwartału. Oczekuje się, że Fed będzie zacieśniał politykę pieniężną.

Należy przeważać akcje długoterminowo?

Nie wierzę, że drugie półrocze będzie tak dobre jak pierwsze. Szczególnie będzie o to trudno na rynku polskim, który nie dość że wyróżniał się w porównani udo rynków rozwiniętych, to także do wielu wschodzących. Cały czas jesteśmy pozytywnie długoterminowo nastawieni do polskiego rynku, choć nie spodziewamy się, żeby III i IV kwartał były rewelacyjne, choć w sprzyjających okolicznościach w IV możliwy jest powrót do wzrostów. Przeważamy akcje amerykańskie w III kwartale zdając sobie sprawę z ryzyk, ale korekty nikt nie jest w stanie przewidzieć. Podstawowe pytanie brzmi jakie jest ryzyko bessy. A na to jest moim zdaniem za wcześnie w tym cyklu koniunkturalnym. Mam wrażenie, że wzrost obaw pandemicznych może być wręcz sprzyjający dla rynku akcji w USA, bo może oznaczać powrót inwestorów do sektora technologicznego. Tamtejsze spółki tego typu mają potencjał do wzrostu.

WIG od początku roku urósł o prawie 18 proc. i ustanowił nowy szczyt. Z kolei WIG20 ostatnio jest w konsolidacji. Co z polskim rynkiem?

Spodziewam się, że dynamiki wzrostu polskich indeksów spowolnią w drugim półroczu, nie jest już bardzo tanio na GPW. Oczywiście jej zwolennicy mogą porównywać ją do rynków zagranicznych i tu będzie wypadała korzystnie, ale nie ma oczywistych okazji. Może teraz skończyła się korekta notowań banków i sesja w środę była pod tym względem przełomowa. W przypadku tych spółek, które zasługiwały na wzrosty, były one kilkudziesięcioprocentowe. Mówię nie tylko o bankach, ale też o spółkach odzieżowych. Od tegorocznych dołków odbiły też Allegro i CD Projekt. Może być łatwiej o kontynuację wzrostów indeksów średnich i przede wszystkim małych spółek. Tu pomaga dopływ kapitału z PPK i wzrost zainteresowania giełdą wśród inwestorów indywidualnych jest olbrzymią różnicą jakościową, to nowe realia w porównaniu do poprzedniej dekady.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.