Parkiet TV

Napływy do TFI mogą być jeszcze wyższe w 2022 r.

Mariusz Jagodziński, prezes AgioFunds TFI uważa, że nasz rynek nabierze siły i WIG pobije rekord.
Foto: parkiet.com

Maj był bardzo udany na GPW, a WIG po wzroście o 9 proc. dotarł już niemal do rekordu wszech czasów. Czas na jego pobicie czy korektę?

Poprzedni miesiąc zaskoczył siłą polskich indeksów i dynamiką zwyżek. Szczególnie cieszy wybicie WIG20 z trendu bocznego. Przyczyn tak mocnych wzrostów można upatrywać w tym, że od połowy stycznia przez kilka kolejnych miesięcy trwało wyczekiwanie na GPW. WIG20 ma oczywiście jeszcze daleko do historycznych szczytów, ale WIG jest już bliski rekordu. Czy uda się go pobić z rozpędu? Nasz giełda rośnie od jesieni zeszłego roku, więc niewykluczone, że czerwiec będzie czasem zbierania sił.

A potem atak na szczyt?

Możemy poczekać jeszcze na pobicie rekordu przez WIG. Naszym zdaniem WIG pozostaje w silnym trendzie wzrostowym, co doprowadzi do pokonania historycznych szczytów. Jesteśmy optymistami, to kwestia czasu. Przewidujemy, że możliwe są korekty, nawet kilkutygodniowe cofnięcia rynku o kilka punktów procentowych, ale raczej nie kilkanaście. Bodźcem do mocniejszej korekty musiałby być jakiś czynnik zewnętrzny.

W kwietniu wasze fundusze akcji były w czołówce tabeli wyników, a w maju?

Od początku roku nasze fundusze są w ścisłej czołówce, przypomnijmy jednak, że również poprzedni rok zakończyliśmy ze stopami zwrotu zdecydowanie wyższymi niż wyniki indeksów. Jeden z funduszy zarobił kilkanaście procent. W szerszym horyzoncie zatem systematycznie bijemy rynek. Ten rok jest rewelacyjny, bo dublujemy indeksy. Prawdopodobnie w dłuższym horyzoncie aż tak rewelacyjne dynamiki są trudne do utrzymania.

W maju część konkurencyjnych funduszy pokazała lepsze wyniki i nas podgoniła. Pozostajemy jednak w najlepszej piątce. W ubiegłym miesiącu nasze fundusze zarobiły podobnie jak rynek. Gdy mamy ruch boczny albo spadkowy, nie jest trudno pokonać indeksy. Przy zwyżkach, tym bardziej rzędu 10 proc., nie jest to jednak takie łatwe. Ważne też, że od początku roku są napływy do TFI, również do nas, a rynek się rozwija.

Jakie branże stoją za wynikami funduszy z udziałem akcji AgioFunds TFI?

Nasze fundusze dzielimy na część główną, która może stanowić około 70 proc. portfela, i są to inwestycje na dłuższy termin. W części około 30-proc. jesteśmy bardziej aktywni i chcemy łapać pewne okazje rynkowe i krótkookresowe trendy. Ta strategia dobrze pracuje, bo rynek nam nigdy nie ucieknie. Tegoroczny sukces udało się uzyskać m.in. z wyeliminowania kilku dużych spółek, na których pozycje zamknęliśmy w grudniu z różnych fundamentalnych przyczyn. I rzeczywiście od początku roku te firmy były słabsze. Ograniczyliśmy dla przykładu branżę producentów gier i z perspektywy czasu widać, że była to dobra decyzja. W to miejsce rozbudowaliśmy branżę bankową, co świetnie zapracowało. Rynek niedawno zrozumiał to, co my kilka miesięcy temu. Okazało się, że nie ma tylu bankructw w gospodarce, że banki radzą sobie mimo niskich stóp procentowych, bo podniosły gigantycznie opłaty, a ryzyko frankowe w dużym stopniu się wyjaśniło. Postawiliśmy też na „zielone' inwestycje, na przedsiębiorstwa związane z utylizacją odpadów czy czystą energią. Dalej uważamy, że oba wspomniane sektory powinny wypadać dobrze.

W drugiej części portfela szybko zareagowaliśmy na zmiany w otoczeniu energetycznym. Te spółki stoją dziś przed dużymi wydatkami, ale nastawienie do nich znacznie się poprawiło. Firmy te zapewne nie będą płacić dywidend i nie są tanie, więc moda na nie jest pewnie chwilowa, ale trzymamy się trendu.

Dla banków kluczowe są stopy procentowe. W środę RPP nie zareagowała mimo wysokich odczytów inflacji. Kiedy może dojść do podwyżek?

Dzisiejsze odczyty inflacji nas nie zaskakują, przewidywaliśmy to już jesienią. Wówczas nie obawialiśmy się lat z niskimi stopami procentowymi. Prezes NBP doskonale wie, że inflacja jest wysoka, natomiast nie zapowiada podwyżek, by nie podsycać oczekiwań inflacyjnych. Projekcje NBP z lipca ubiegłego roku, następnie z listopada, a teraz z marca wskazywały jednak na coraz wyższe poziomy inflacji. Zatem twarde dane z NBP są znacznie bliższe rzeczywistości niż słowa prezesa Glapińskiego. W wakacje inflacja powinna być już mniejsza, ale jesień stoi pod znakiem zapytania. Jeśli dalej będziemy notować inflację rzędu około 5 proc., to nastąpi całkowity rozjazd z projekcjami. Być może końcówka roku przyniesie uspokojenie i czynniki, które kiedyś prowadziły do deflacji, znów mogą zadziałać. Oczywiście czynników proinflacyjnych mamy bardzo dużo, a główne to polityka fiskalna i monetarna, czyli dodruk pieniądza i interwencje NBP, a także dotowanie pewnych grup społecznych, po części z długu. Osobiście czuję mocną obawę, że jesienny bój o inflację będzie przegrany, a wtedy spodziewałbym się podwyżek stóp, co oczywiście będzie korzystne dla banków. Zanim banki podwyższą ofertę lokat, szybciej podniosą koszty kredytów. Mam nadzieję jednak, że sytuacja nie wymknie się NBP z rąk i podwyżki stóp będą stopniowe, a nie jednorazowo o 2–3 pkt proc.

Czy wyniki funduszy akcji zachęcają klientów do większego zaangażowania?

U nas napływy do takich funduszy były najwyższe w lutym i marcu, na rynku zaś w kwietniu. Z drugiej strony fundusze dłużne wypadają kiepsko i do klientów to zaczyna docierać. Uważam, że cały rok zamkniemy z dużym, dodatnim saldem sprzedaży. Kapitał nie ma za bardzo gdzie uciec przed inflacją. Ujemne realne stopy procentowe to coś, z czym musimy się pogodzić na lata. To jeszcze nie dociera do wszystkich, więc przyszły rok, jeśli chodzi o napływy do TFI, będzie pewnie jeszcze lepszy niż ten.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.