Okiem eksperta

Wyrok jedynie można odroczyć

Wrzesień cieszy się wśród inwestorów złą sławą. I to pomimo że ze statystykami na temat spadkowego września można dyskutować. Tu jednak nie liczą się liczby, ale emocje.

Marcin Kiepas analityk, Tickmill

Foto: materiały prasowe

No właśnie, emocje. Czy zatem to przypadek, że przed weekendem Wall Street doświadczyło najsilniejszej od tygodni realizacji zysków? Może to początek dużej jesiennej korekty po półrocznym covidowym rajdzie w górę? Tylko co miałoby ją sprowokować, skoro inwestorzy od miesięcy ignorują wszystkie podażowe czynniki, uwiedzeni ultraluźną polityką Fedu? A może jednak żadnej korekty nie będzie, a indeksy już we wtorek ruszą do góry, rosnąc najpierw do wyborów prezydenckich w USA, a później dalej do końca roku?

Gdyby na Wall Street spojrzeć przez pryzmat systematycznie poprawiającej się po lockdownie sytuacji gospodarczej, ultraluźnej polityki monetarnej, ignorowania zagrożeń związanych z pandemią i listopadowych wyborów prezydenckich, to faktycznie szanse na zwyżki w kolejnych tygodniach są większe niż spadki. Szczególnie że tak jak w ostatni piątek im bardziej gwałtowne będą spadki, tym bardziej przecenione akcje będą kusić inwestorów. Na gruncie analizy technicznej też nic nie zapowiada załamania. Wręcz przeciwnie. Piątkowa obrona indeksów DJIA, S&P 500 i Nasdaq przed mocnymi spadkami oznaczała jednocześnie obronę przed przełamaniem najszybszych linii trendu wzrostowego. I dopóki indeksy te nie wrócą poniżej minimów z piątku, dopóty nowe szczyty będą bardziej realne.

To, jak potoczą się losy Wall Street, ma kluczowe znaczenie dla losów warszawskiej giełdy. Przy czym w jej przypadku oznacza to odsunięcie w czasie spadków, które prędzej czy później muszą nastąpić. Obserwowana od kilku miesięcy relatywna słabość polskiego rynku akcji nie pozwala obecnie myśleć o większych zwyżkach nawet w sytuacji, gdyby przez kolejne tygodnie Wall Street systematycznie poprawiało rekordy, a z polskiej gospodarki płynęły coraz to lepsze dane. Dlatego nawet w optymistycznym scenariuszu powrót WIG20 i WIG do sierpniowych maksimów (odpowiednio: 1881,46 pkt i 53158,36 pkt) to wszystko, na co mogą liczyć posiadacze akcji.

Scenariusz pesymistyczny? On już obecnie rysuje się na wykresach. Oba indeksy w ubiegłym tygodniu wybiły się dołem z trzymiesięcznej konsolidacji, która miała formę lekko wzrostowego kanału trendowego. Jeżeli jeszcze w tym tygodniu wybicie to nie zostanie zanegowane, to już w drugiej połowie września WIG20 ma duże szanse przetestować okolice 1650 pkt, a WIG zagościć poniżej poziomu 47 tys. ¶

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.