Gospodarka - Kraj

Sprzedaż detaliczna w Polsce. Kolejne rozczarowanie z gospodarki

Sprzedaż detaliczna w Polsce zwiększyła się w sierpniu w ujęciu realnym o 6,7 proc. rok do roku, po zwyżce o 7,1 proc. w lipcu – podał w piątek GUS.
Foto: Fotorzepa, Jakub Ostałowski

Ankietowani przez „Parkiet” ekonomiści przeciętnie spodziewali się powtórki lipcowego odczytu, który zresztą także był rozczarowujący.

Średnio od stycznia do lipca sprzedaż detaliczna rosła w ujęciu realnym, czyli przy założeniu stałości cen, w tempie 7,1 proc. Niższą dynamikę, niż w sierpniu, miała jedynie w kwietniu i maju. – Spadek dynamiki realnej sprzedaży detalicznej w lipcu i sierpniu odzwierciedlać może wolniejszy wzrost realnego funduszu płac (sumy wynagrodzeń wszystkich pracujących – red.) i szybszy wzrost cen – ocenili ekonomiści PKO BP.

- Spodziewamy się, że w średnim terminie wzrost sprzedaży detalicznej będzie nadal stopniowo spowalniał w związku z wolniejszym wzrostem funduszu płac, co będzie z kolei konsekwencją hamowania wzrostu zatrudnienia w warunkach zawężającej się dostępności pracowników – dodał Piotr Piękoś, ekonomista z banku Pekao.

Wcześniejsze dane GUS pokazały, że w sierpniu wyraźnie osłabł także wzrost produkcji przemysłowej. – Biorąc pod uwagę wszystkie dane dotyczący aktywności w polskiej gospodarce w sierpniu, wydaje się, że PKB w III kwartale znów powiększy się o około 5 proc. rok do roku – ocenił Liam Carson, ekonomista ds. Europy Środkowo-Wschodniej w Capital Economics. W II kwartale polska gospodarka urosła o 5,1 proc., a w I kwartale o 5,2 proc. rok do roku. Także polscy ekonomiści przyznają, że choć gospodarka traci impet, to hamowanie jest i będzie łagodne. W szczególności dotyczy to wydatków konsumpcyjnych, które stanowią od kilku lat główny motor wzrostu PKB Polski.

Do statystyki sprzedaży detalicznej włączane są wyłącznie sklepy zatrudniające ponad dziewięć osób. To oznacza, że choć wzrost tego wskaźnika hamuje, wzrost szeroko rozumianej konsumpcji może pozostawać niemal równie szybki co w poprzednich kwartałach. Rozbieżność między tymi dwoma miarami wydatków gospodarstw domowych może się nasilać szczególnie w okresie wakacyjnym, gdy więcej zwiększa się znaczenie zakupów w małych punktach. Część ekonomistów uważa też, że obowiązujący od marca br. zakaz handlu w niektóre niedziele sprzyja przenoszeniu części zakupów do sklepów internetowych, których wyniki statystyka sprzedaży detalicznej obejmuje w niewielkim stopniu.

W ocenie Jakuba Rybackiego, ekonomisty z ING Banku Śląskiego, wzrost konsumpcji gospodarstw domowych będzie zwalniał z 4,9 proc. rok do roku w II kwartale br. do około 4,3 proc. rok do roku w IV kwartale br. Część ekonomistów uważa, że nawet takie prognozy są zbyt pesymistyczne. Za utrzymywaniem się szybkiego wzrostu konsumpcji przemawiają bowiem m.in. wskaźniki ufności konsumenckiej, które utrzymują się w pobliżu historycznych rekordów. Przekłada się to na ponadprzeciętne tempo wzrostu sprzedaży dóbr trwałego użytku, np. mebli i sprzętu RTV oraz AGD. W sierpniu sprzedaż w tej kategorii zwiększyła się o 9,1 proc. rok do roku, po 4,4 proc. w lipcu.


Wideo komentarz

Powiązane artykuły