Giełda

Giełdowa panika powstrzymana

Poranek maklerów: komentarze analityczne w jednym miejscu. Jak eksperci oceniają czwartkową sesję i czego spodziewają się podczas piątkowej?
Foto: AFP

Piotr Kuczyński, główny analityk DI Xelion

Przed czwartkową sesją w USA nastroje na rynkach były bardzo słabe. Indeksy w Azji mocno nurkowały, w Europie też spadały (w Niemczech i we Francji spadki przekroczyły trzy procent), a wraz z nimi mocno traciły przed sesją na Wall Street kontrakty na amerykańskie indeksy.

W zasadzie był jeden powód – w Kanadzie na żądanie USA (chodziło o łamanie sankcji) aresztowana została córka założyciela Huawei będąca jednocześnie CFO Technologies. Ma zostać deportowana do USA. Ten ruch według inwestorów mocno podważa „kolacyjne" ustalenia ze szczytu G-20. Trudno było jednak oczekiwać, że po panice z wtorku z tego powodu rynek znowu będzie mocno spadał.

W amerykańskim kalendarium znalazły się w czwartek raporty makro przełożone ze środy. Indeks PMI dla sektora usług wyniósł 54,7 pkt. (oczekiwano 54,4 pkt., a indeks ISM dla usług miał wartość 60,7 pkt. (oczekiwano spadku z 60,3 do 59,2 pkt.). Raport o zamówieniach przemysłowych w październiku pokazał, że spadły one o 2,1% m/m (oczekiwano spadu 0 2%).

Jak zwykle w czwartek, w USA opublikowano raport z rynku pracy. Dowiedzieliśmy się, że w ostatnim tygodniu złożono 231 tys. nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych (oczekiwano 225 tys.). Średnia 4. tygodniowa dla tych danych wzrosła. Oprócz tego ADP opublikował swój raport o zmianie zatrudnienia w sektorze prywatnym – wzrost zatrudnienia wyniósł 179 tys. (oczekiwano 195 tys.).

Na rynku akcji ponad trzyprocentowe spadki indeksów w Europie i przeceny w Azji oraz trzyprocentowy spadek ceny ropy musiały doprowadzić do przeceny na początku sesji, ale oczywiste było, że po dojściu do minimów z listopada pojawią się kupujący. Tak się też stało. Od połowy sesji indeksy powoli redukowały skalę spadku. Mocniejszy był NASDAQ.

Sesja zakończyła się korzystanie dla byków. Indeks S&P 500 stracił kosmetycznie, a NASDAQ nawet zyskał 0,42%. Takie zakończenie sesji wcale nie daje pewności, że to już koniec korekty, ale znacznie zwiększa prawdopodobieństwo piątkowego odbicia.

W czwartek GPW rozpoczęła sesję podobnie jak inne giełdy europejskie – spadkiem WIG20. Również u nas WIG20 zanurkował i solidarnie zaczął tracić ponad dwa procent. Podobnie jak na innych giełdach przed południem presja podaży zaczęła się zmniejszać. Tylko na rynkach rozwiniętych prowadziło to do konsolidacji, a u nas w czasie pobudki w USA indeks zaczął powoli pełznąć do góry.

Im bliżej było do rozpoczęcia sesji w USA tym lepiej wyglądał nasz rynek. I znowu, podobnie jak podczas poprzednich sesji, nie miało to nic wspólnego z zachowaniem innych giełd. Jednak na pół godziny przed rozpoczęciem sesji podaż znowu przycisnęła rynek.

Potem panika panująca w Europie, gdzie indeksy traciły ponad trzy procent zmusiła podaż do mocniejszego ataku. Wcale nie dziwiło to, że WIG20 stracił 2,56%, a mWIG40 1,39%. To była najmniejsza możliwa kara za wzrosty z poprzednich sesji.

Dzisiaj, jak zwykle w pierwszy piątek miesiąca, opublikowany zostanie miesięczny raport z amerykańskiego rynku pracy uznawany za najważniejszy ze wszystkich raportów makro. Ważne w nim jest przede wszystkim zatrudnienie w sektorze pozarolniczym (uzupełnieniem zatrudnienie w sektorze prywatnym). Należy też baczną uwagę zwrócić na weryfikację danych z poprzedniego miesiąca, bo potrafi ona być naprawdę znaczna, co zmienia wymowę liczb dotyczących ostatniego miesiąca.

Odnotować też trzeba, że najczęściej (po szalonych harcach tuż po publikacji raportu) rynek akcji kończy dzień z niewielkimi zmianami indeksów. Zdecydowanie częściej publikacja raportu wpływa mocno na zachowanie rynku walutowego (im lepszy raport tym silniejszy dolar, bo możliwa szybsza podwyżka stóp). Zachowanie rynków po publikacji tego raportu powinno pokazać kierunek również w Polsce.

Piotr Neidek, analityk techniczny DM mBanku

Warszawski parkiet cechuje ostatnio relatywna siła zaś wczorajsze zachowanie się MSCI Poland wskazuje na kredyt zaufania, jaki dają zagraniczni inwestorzy dla blue chipów notowanych nad Wisłą. Pytanie tylko, czy wtorkowa formacja objęcia bessy widoczna na ww. benchmarku nie okaże się nadrzędną strukturą i pomimo czwartkowej aprecjacji MSCI Poland, kolejne dni grudnia okażą się okresem wykorzystywanym do realizowania zysków. Ciekawie prezentuje się MSCI EM, gdzie widoczna jest pułapka hossy zbudowana w oparciu o linię trendu spadkowego i jeżeli w najbliższych dniach nie uda się wyciągnąć ww. benchmarku powyżej zeszłotygodniowe maksima, wówczas widoczny układ typu FAKE ma prawo okazać się zalążkiem kolejnej fali bessy. Wiele zależy od tego, co zrobią jankescy gracze na swoim podwórku a znaczący wzrost zmienności może zapowiadać nowy, wertykalny trend. Prawie dwa miesiące temu S&P500 przełamał dzienną dwusetkę i jak na razie baribale mocno bronią swoich pozycji. Wczorajsze close ponownie wypadło poniżej MA200_d zaś dzienne minimum 2621 zeszło poniżej zeszłotygodniowego denka, co z technicznego punktu widzenia oznacza sygnał SELL by SowC. Na korzyść spadków przemawia wtorkowo-czwartkowy układ świeczek, mianowicie na wykresie pojawiła się formacja nawiązująca swym kształtem do podażowej struktury zwanej „pod szyją". Niebezpieczeństwo dla rynku akcyjnego widać także w rosnących wycenach aktywów z bezpiecznej przystani. Wczoraj ceny bondów poszybowały na północ wspierając tym samym wyprzedaż akcji i jeżeli sygnały płynące z trzydziestoletnich obligacji okażą się wiarygodne, to trzeba liczyć się ze zmianą trendu na rynkach akcji, co zresztą widać już w wycenach europejskich spółek jak i indeksów.

Krystian Brymora, analityk DM BDM

Po mocnym początku tygodnia nie ma już śladu. Gdy opadł kurz po słynnej kolacji Trump-Xi Jinping okazało się że jest sporo niewiadomych i sprzeczności w komunikatach obu stron. Do tego doszło zatrzymanie CFO Huawei'a. Amerykański rynek żyje ponadto zbliżającym się posiedzeniem Fed (czwartek 13.12) zadając sobie pytanie co największy bank centralny zrobi w przyszłym roku. Dzisiejszy raport z rynku pracy (14:30 CEST) może coś w tej kwestii wyjaśnić. Wielu traderów skłania się ku opinii, że przyszłotygodniowa podwyżka stóp będzie ostatnią, a Fed przejdzie do polityki „wait and see" (szczególnie popularnej w NBP). To poprawiło nastroje podczas wczorajszej sesji na Wall Street i z dużej przeceny zrobiła się minimalna strata. SPX wybronił techniczne wsparcie na 2600 pkt. U nas WIG20 zamykał czwartek <2300 pkt, ale na ostatnich sesjach widoczna jest relatywna siła krajowego rynku, zarówno jeśli chodzi o DAX (-7% w miesiąc) jak i MSCI EM. Niestety indeks rynków wschodzących wrócił poniżej 1000 pkt, czyli do trendu spadkowego zapoczątkowanego w styczniu. To może mieć poważne konsekwencje także i dla nas. W tym przypadku analogiczna linia przebiega w okolicach 2260-2270, więc już całkiem blisko. Przyszły tydzień zapowiada się bardzo emocjonująco. We wtorek prawdopodobne głosowanie nad umową brexitową, aczkolwiek premier May chce je opóźnić. W czwartek wspomniana wyżej konferencja Fed. Liczymy się z większą zmiennością na rynku walut, gdzie gł. pary znajdują się w ciekawych miejscach z technicznego punktu widzenia.

Konrad Ryczko, analityk DM BOŚ

Piątkowy, poranny handel na rynku FX przynosi pewnie wytłumienie nastrojów po nerwowym czwartku. Polska waluta kwotowana jest następująco: 4,2790 PLN za euro, 3,7644 PLN wobec dolara amerykańskiego, 3,7913 LN względem franka szwajcarskiego oraz 4,8048 PLN w relacji do funta szterlinga. Rentowności polskiego długu wynoszą 3,022% w przypadku obligacji 10-letnich.

Ostatnie godziny obrotu na rynkach finansowych cechowały się podwyższoną zmiennością. Powrót inwestorów z USA przyniósł przejściowo ponad 3% spadki na tamtejszych rynkach akcyjnych (SPX). Zamkniecie wypadło jednak blisko punktu odniesienia (-0,15%), co jest sygnałem, iż popyt pozostaje „w grze" a sam grudzień będzie niezwykle ciekawy na rynkach. Na FX sesja nie była aż tak dynamiczna gdzie EUR/USD (1.13717 -0.05%) pozostaje blisko okolic 1,1360 USD. W dalszym ciągu na rynkach straszy odwrócenie krzywej rentowności długu USA, co opisywaliśmy w ostatnich dniach. Spadło również prawdopodobieństwo podwyżek stóp przez FED w 2019r. Do niedawna były to spodziewane 3 ruchy, teraz natomiast inwestorzy zakładają tylko jednorazową podwyżkę. Z punktu widzenia PLN, o ile w kraju dzieje się dość m.in. wokół nadzoru, to sam złoty pozostaje stabilny. Kontynuowany jest trend konsolidacyjny, a większość zmian wynika bezpośrednio z zachowania eurodolara.

W trakcie dzisiejszej sesji brak jest istotniejszych publikacji makroekonomicznych z kraju. GUS poda dane dot. wyników banków w I-III kw., a NBP zaprezentuje daje dot. aktywów rezerwowych za listopad. Kluczową figurą dnia na szerokim rynku będą dane z amerykańskiego rynku pracy. Inwestorzy spodziewają się publikacji NFP na poziomie 200k oraz dynamiki płacy godzinowej 0,3% m/m.

Z rynkowego punktu widzenia sytuacja wokół PLN nie uległa większej zmianie. Większość zestawień pozostaje w ramach długoterminowej konsolidacji i jedynie mocny impuls z rynku zewnętrznego najpewniej przyniósłby wyłamanie się ze schematu.


Wideo komentarz